Kompleks sędziego

Kompleks sędziego

Dodano:   /  Zmieniono: 1
W europejskim systemie prawnym sędziowie nie są świętymi krowami.
Posiadają niezależną władzę, ale nie oznacza to, że nie powinno być nad nimi żadnej kontroli społecznej ani ministerialnej - uważa prof. Wiktor Osiatyński, konstytucjonalista. Polska nie może być więc krajem, w którym sędziowie odpowiadają wyłącznie przed Bogiem i historią. Jeśli UOP sprawdza sędziów pełniących funkcje prezesów i wiceprezesów sądów, czyli bardzo wąską grupę, bo w ten sposób wykonuje ustawę o ochronie informacji niejawnych, trudno mówić o zamachu na niezależność władzy sądowniczej. Jeśli krytykuje się omnipotencję samorządu sędziowskiego, to wcale nie oznacza to łamania sędziowskiej niezawisłości. Podobnie jak wtedy, gdy minister sprawiedliwości chce, by racjonalnie wykorzystywano sale sądowe i elastycznie traktowano czas pracy. Będąc ważną częścią demokratycznego państwa, wymiar sprawiedliwości musi funkcjonować w jego strukturach.
- Chcąc zajmować stanowisko objęte klauzulą dostępu do informacji niejawnych, godzę się na sprawdzanie mnie przez kompetentne służby. Godzę się też na to, że nie będę mógł poznać sporej części zebranych na mój temat informacji - mówi Frederic Krug, szef Komitetu Bezpieczeństwa NATO. Sędziowskie organizacje samorządowe uznały natomiast, że standardy NATO są sprzeczne z ich prawami obywatelskimi, a działania Urzędu Ochrony Państwa - bezprawne. Skandaliczne miało być to, że oficerowie UOP nie tylko sprawdzali wiceprezes sądu w Toruniu, lecz także jej męża (choć taki tryb przewiduje ustawa), który jest sędzią. Tymczasem ustawa nie została zakwestionowana przez Trybunał Konstytucyjny, musi być więc wykonywana.
Uchwalenie ustawy o ochronie informacji niejawnych było jednym z warunków przyjęcia Polski do NATO. Każdy, kto chce mieć do nich dostęp, wypełnia ankietę zawierającą pytania m.in. o stan zdrowia, sytuację majątkową i rodzinną, nałogi, zażywanie narkotyków. Informacje te są potem weryfikowane (na przykład poprzez wywiad środowiskowy).
Rzecznik praw obywatelskich zaskarżył ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Wątpliwości miała również Hanna Suchocka, poprzedni minister sprawiedliwości. - W ubiegłym roku uznała, że sędziowie orzekający nie podlegają ustawie o ochronie informacji niejawnych i nie należy stosować wobec nich postępowania sprawdzającego. Prezesi i wiceprezesi sądów natomiast mogą mu podlegać, gdyż w związku z kierowaniem sądem, a nie orzekaniem, mają dostęp do informacji tajnych - mówi Janusz Niemcewicz, wiceminister sprawiedliwości.
- Z ustawy nie wynika wprost, by sędziowie podlegali postępowaniu sprawdzającemu. Stosowanie wobec nich tej procedury narusza zasady samodzielności i niezależności sądów oraz niezawisłości sędziów - uważa natomiast Włodzimierz Olszewski, przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa. Podobne stanowisko zajmuje Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iusticia.
Tak naprawdę w tym konflikcie nie chodzi ani o toruńskich sędziów, ani o konstytucyjność ustawy. Protest przeciwko sprawdzaniu przez UOP to kolejny etap wojny pomiędzy władzą sądowniczą i wykonawczą. Poprzednie potyczki dotyczyły zakresu i form samorządu sędziowskiego, weryfikacji sędziów, powołania Sądu Lustracyjnego, przyznania Krajowej Radzie Sądownictwa autonomii budżetowej. Ostatni poważny konflikt wywołała propozycja przyznania ministrowi sprawiedliwości kompetencji przenoszenia spraw zagrożonych przedawnieniem z sądu właściwego do innego.
- W demokratycznym państwie prawa sędziowska niezawisłość polega na tym, że władza wykonawcza nie ma możliwości ingerowania w wyroki, a sędzia nie musi się obawiać, że wydanie wyroku narazi go bądź jego bliskich na odwet. Aż tyle i tylko tyle - tłumaczy prof. Osiatyński. Niezawisłość nie czyni więc z sędziów uprzywilejowanej kasty, nie podlegającej kontroli i zabierającej głos tylko wtedy, gdy chodzi o jej interesy.
Podczas debaty o ustawie samorząd sędziowski głośno mówi o niezależności władzy sądowniczej. Gdy idzie o pieniądze, nie jest już tak pryncypialny i nie chce, by sędziów traktowano inaczej niż posłów czy ministrów. Skoro w konstytucji zapisano, że jesteśmy władzą równorzędną ustawodawczej i wykonawczej, nie możemy zarabiać mniej od ich przedstawicieli - argumentują krakowscy sędziowie, którzy wystąpili ze zbiorowym powództwem o ponad 5 mln zł "zaległych pensji".
Kilka dni temu sędziowie zwrócili się do premiera, by bronił ich godności i powagi urzędu. Dlaczego wywiad środowiskowy ubliża akurat godności sędziów, a nie ubliża ministrowi sprawiedliwości Lechowi Kaczyńskiemu, premierowi Jerzemu Buzkowi, marszałkowi Sejmu Maciejowi Płażyńskiemu czy prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, którzy podlegają takiej samej procedurze?
Więcej możesz przeczytać w 35/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 1