Armia wolności

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rozmowa z posłem ANDRZEJEM POTOCKIM, rzecznikiem Klubu Parlamentarnego Unii Wolności
"Wprost": - "Rząd ma w Sejmie dwie opozycje. Jedną z nich jest AWS" - stwierdził Leszek Balcerowicz po tym, jak Sejm zmienił ustawę podatkową. Czy nie jest więc tak, że rząd jest mniejszościowy, a jego oparciem pozostaje jedynie Unia Wolności?
Andrzej Potocki: - Rzeczywiście, funkcjonowanie tego gabinetu czasami wisi na włosku. Rząd, który uzależniony jest od doraźnych kaprysów koalicjanta, nie może ponosić pełnej odpowiedzialności. Powstaje pytanie, czy AWS jest zdolna do świadomego, wspólnego sprawowania władzy. Cały czas bowiem odpowiedzialność za rząd spada niemal wyłącznie na Unię Wolności. Nam się ta sytuacja znudziła i w trakcie głosowania nad ustawą podatkową zdecydowanie zaprotestowaliśmy. Mam nadzieję, że ten sygnał trafił do posłów AWS - tego typu taktyka nie może być dłużej stosowana.
- Dlaczego we wszystkich koalicjach rządowych zawieranych w III RP występują tak ostre konflikty?
- Bo w Polsce upowszechnił się pogląd, że rządzić należy racjonalnie, ale politykę parlamentarną można nasycać populizmem. W obecnej koalicji ten styl prezentuje AWS. Aby się przypodobać wyborcom, zgłasza wnioski, które mogą zrujnować budżet państwa, licząc na to, że zostaną odrzucone głosami UW i SLD. Potem ogłasza, że gdyby nie unia i post- komuniści, ludziom żyłoby się lepiej. W trakcie głosowania nad ustawą podatkową SLD "zawiódł", gdyż siedmiu jego posłów zagłosowało jak AWS i ustawa nie przepadła. Marian Krzaklewski musiał następnie przyznać, że zepsuta głosowaniem ustawa jest zła. Tylko dlaczego wcześniej za nią głosował?!
- A może powinniście zmienić koalicjanta?
- Innego partnera nie mamy. Jestem przeciwny wasalizacji Unii Wolności, jestem przeciwny temu, by AWS wykorzystywała ją do swoich partykularnych celów, jestem przeciwny wspieraniu AWS w polityce, która ma doprowadzić do likwidacji unii. Natomiast cały czas wierzę, że w sprawowaniu władzy chodzi o znacznie więcej niż o interesy jakiejkolwiek partii. Dlatego dziś dla tej koalicji alternatywnym rozwiązaniem jest krótkotrwały rząd mniejszościowy lub nowe wybory.
- Kłopoty w koalicji są tym trudniejsze, że pana partia przeżywa wewnętrzne napięcia. Proszę dokończyć zdanie: Teraz trzecią siłą polityczną w Polsce jest....
- ... Unia Wolności, bo jest największą partią w Polsce. Ma siłę i potencjał wystarczający, by nie wchodzić w doraźne koalicje wyborcze.
- Ale wchodzi w nie po wyborach wbrew deklaracjom i oczekiwaniom wyborców.
- Nie ma partii mogącej rządzić samodzielnie. Koalicje są naturalnym elementem rzeczywistości politycznej. Koalicja to jedno, a zatracenie własnej tożsamości ideowej, intelektualnej i organizacyjnej - to drugie. Czym innym jest koalicja zawarta na płaszczyźnie programowej, potwierdzonej umową, a czym inna decyzja Unii Pracy o utworzeniu z PSL Przymierza Społecznego, czyli o samolikwidacji.
- Czy koalicje z SLD, a takie zawiera unia w kilku miastach, można uznać za programowe?
- Są to koalicje zawierane w interesie lokalnych społeczności tam, gdzie inny wybór nie był możliwy. O charakterze polityki lokalnej najlepiej przekonała się AWS, tuż po wyborach tworząc koalicje z SLD w paru miastach, w tym w Raciborzu.
- Według Państwowej Komisji Wyborczej - z list UW wybrano 1146 radnych, a z list przymierza - 4583. Tak czy tak wychodzi na to, że unia jest czwartą siłą.
- Nie chcę się licytować, ale wprowadziliśmy dodatkowo ponad trzy tysiące radnych z komitetów lokalnych, których motorem i główną siłą jest UW. Wygraliśmy na przykład wybory we Wrocławiu właśnie w takiej koalicji. To zmienia te liczby, które PKW potraktowała mechanicznie. Związek z lokalnymi ugrupowaniami jest nie tylko elementem taktycznym, ale i strategicznym. Od początku podkreślaliśmy potrzebę wspierania autentycznej samorządności. Stąd te koalicje i propagandowa cena, jaka zapłaciliśmy za występowanie nie tylko pod własnym szyldem.


Unia Wolności nie jest zapleczem Ministerstwa Finansów, podobnie jak Ministerstwo Finansów nie jest jedną z jej ekspozytur

- Jeśli jest tak dobrze, dlaczego nawet politycy unii przyznają, że UW przeżywa kryzys wewnętrzny?
- Rozwój formacji ideowej musi się odbywać nie tylko przez zgodne współdziałanie ludzi, ale także przez to, że ścierają się idee i sposób myślenia o własnej partii . Kto chce, może to nazwać kryzysem, ja uważam, że jest to zdrowy objaw, nawet jeżeli czasami dość denerwujący.
- Aleksander Smolar z Rady Krajowej UW stwierdził: "Partia, która była zanarchizowanym towarzystwem, w momencie, gdy nastał w niej Leszek Balcerowicz, zmieniła się w zdyscyplinowane wojsko, w którym osłabło życie demokratyczne". Ilu działaczom brakuje wolności w Unii Wolności?
- Najlepiej byłoby przekształcić unię w zdyscyplinowane towarzystwo, czyli nie zatracić zdolności do debaty ideowej, ale jednocześnie być partią sprawną. Unia powinna być wojskiem, kiedy trzeba rzucić na front dywizje i wygrać jakąś walkę. Wspólne działanie zawsze jest rezygnacją z części wolności. Odczuwam tę rezygnację, również jako rzecznik. Nie zgadzałem się na przykład w poprzedniej kadencji z wnioskiem o wotum nieufności dla Wiesława Kaczmarka, ministra z ramienia SLD. Broniłem go w trakcie obrad klubu UW. Potem przed kamerami telewizyjnymi przedstawiłem argumenty za jego odwołaniem. Kaczmarek przestał mi się nawet przez jakiś czas kłaniać. Każdy sam musi nakreślić granicę lojalności wobec partii.Tu nie ma reguły. Na szczęście jestem rzecznikiem, a nie sumieniem UW.
- A kogo panu najbardziej żal z byłych unitów - Barbary Labudy, Jana Marii Rokity czy Andrzeja Celińskiego? Odchodzi z klubu Jan Rulewski.
- Najbardziej żal mi Celińskiego, ale jego romans z UW był zawsze trudny. Przykro to stwierdzić, ale większość wspomnianych odeszła w polityczny niebyt. Nawet Rokita jest tylko szeregowym członkiem niewielkiej formacji.
- Paweł Piskorski przed wyborami w 1993 r., jeszcze jako członek Kongresu Liberalno-Demokratycznego, namawiał swoją partię do połączenia sił z Unią Demokratyczną. Kongres poszedł do wyborów oddzielnie i przepadł. Teraz, będąc członkiem władz UW, sugerował, że unia powinna w następnych wyborach parlamentarnych wystawić wspólne listy z AWS. Za karę stracił stanowisko wiceprzewodniczącego klubu UW. Partia nie chce swej Kasandry?
- Piskorski, wiceprzewodniczący klubu, wyciągnął zbyt daleko idące wnioski i było suwerenną decyzją klubu pozbawienie go tego stanowiska. Uznano, że w tym momencie podważanie samodzielności unii było błędem. To sygnał dla naszych sympatyków, że unia będzie bronić swojej tożsamości i niezależności. Nie chodzi przecież tylko o to, aby się kurczowo trzymać władzy. Połączenie z akcją spowodowałoby utratę struktur. Proszę spojrzeć, kto dziś poważnie traktuje Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe i inne ugrupowania współtworzące AWS?
- Prof. Hanna Świda-Ziemba, socjolog, stwierdziła, że każda partia powinna mieć swój stały elektorat, a dla unii jest nim inteligencja, o którą UW nie dba. Czy rzeczywiście to ma być główny elektorat unii?
- Przeznaczeniem unii jest reprezentowanie tej grupy, ale inteligencja to nie tylko ludzie legitymujący się dyplomem wyższej uczelni, to także rolnik, który stworzył nowoczesne gospodarstwo, to przedsiębiorcy. Nie chodzi więc jedynie o inteligencję pojmowaną w sposób klasowy. Przywarą unii jest to, że pozwala na fluktuację swojego elektoratu. Musimy być bardziej widoczni i przyciągać ludzi, którzy są naszym naturalnym zapleczem. UW nie zabrała na przykład wyraźnie głosu w sprawie krzyży na żwirowisku, choć polski inteligent zapewne tego oczekiwał.
- A może UW, podobnie jak zachodnie partie liberalne, skazana jest na kilkuprocentowe poparcie?
- Kilkuprocentowe poparcie nie jest związane z tym, czy partia jest liberalna, czy nie. UW stać na wyższy próg niż pięcioprocentowy, ponieważ jest partią broniącą nie tylko ekonomicznego interesu państwa - a bez tego żadne wolności realizowane być nie mogą - ale także interesów swojego elektoratu.
- UW uzyskuje poparcie w dynamicznie rozwijających się gminach...
-... no i bardzo dobrze, bo jest to jasna wskazówka, na kogo trzeba głosować, żeby było lepiej.
- Czy to jednak nie oznacza, że unia powinna być zapleczem dla Ministerstwa Finansów, będącego symbolem przemian gospodarczych?
- Unia nie jest zapleczem Ministerstwa Finansów, podobnie jak Ministerstwo Finansów nie jest jedną z jej ekspozytur. Unia powinna być partią grupującą ludzi rozumiejących, że interesy indywidualne są związane z interesem ogólnopaństwowym, także interesem gminy, powiatu czy województwa. Liberalizm w wersji skrajnie kabaretowej Janusza Korwin-Mikkego nigdy u nas nie wchodził w grę. Nie tylko bowiem pomnażanie pieniędzy, ale też sposób ich wydawania jest istotny. W tym sensie unia powinna być także zapleczem ministerstw zdrowia, oświaty czy kultury.
- To jednak zapowiedź wprowadzenia podatku liniowego i likwidacji ulgi budowlanej przyczyniła się do porażki unii w wyborach samorządowych.
- Rzeczy trudne wymagają odwagi, reforma podatków jest rzeczą trudną. U nas zawsze było wielu ludzi, którzy potrafili umierać za słuszne sprawy, nie bacząc na wynik wyborów. Aby wprowadzić reformę podatkową od początku przyszłego roku, należało jak najszybciej rozpocząć nad nią dyskusję. Gdyby nie wybory, być może nasz partner koalicyjny nie odrzuciłby tej propozycji.

Więcej możesz przeczytać w 46/1998 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.