Lista 100 najbogatszych „Wprost” ma już 30 lat. Kim byli pierwsi polscy milionerzy?

Lista 100 najbogatszych „Wprost” ma już 30 lat. Kim byli pierwsi polscy milionerzy?

Lista 100 Najbogatszych Polaków. Edycja 1991
Lista 100 Najbogatszych Polaków. Edycja 1991 / Źródło: Wprost / Karol Wiszniewski
W 1991 roku najbogatszym Polakiem była kobieta. Jej majątek wyceniano wtedy na 550 mln dolarów. Dzisiaj byłaby bogatsza od Dominiki Kulczyk.

Tegoroczna lista 100 najbogatszych Polaków „Wprost” to już 30. jubileuszowe wydanie. Pierwsze sylwetki najbogatszych Polaków były tworzone we „Wprost” od połowy lat 80. Z czasem zastąpiły je małe rankingi. W 1989 pojawiła się lista 50 najbogatszych Polaków, w 1990 roku już pierwsza setka. Od tamtej pory stało się tradycją, że w każdym roku nowe wydanie listy 100 najbogatszych „Wprost” jest publikowane w czerwcu.

Lista 100 według „Wprost” do dziś pozostaje najpełniejszym zestawieniem najmajętniejszych ludzi w kraju. Chociaż przez te ostatnie 30 lat wyrosło wiele konkurencyjnych rankingów najbogatszych Polaków, to próżno w nich szukać takich nazwisk jak Niemczycki, Stokłosa, Gudzowaty, Ptak, Podniesińska, Bachleda-Curuś i wielu innych, którzy przecież polski kapitalizm budowali.

Pieniądze i rozmowa na ich temat nadal budzą w Polsce wiele emocji. Podobnie i ten ranking, który o tych pieniądzach mówi. Ale cyferka z kwotą przy nazwisku bohatera nie jest tutaj najistotniejsza. Ten ranking ma być przede wszystkim inspiracją dla młodych przedsiębiorców, którzy czytając historie naszych bohaterów, mogą uwierzyć w to, że w Polsce również da się odnieść sukces. Ma walczyć też z tematem tabu, jakim w naszym kraju ciągle pozostają pieniądze. Kiedy w cywilizowanych krajach historie o budowaniu przedsiębiorstwa i dochodzeniu do majątku są powodem do dumy, u nas w Polsce są niestety jeszcze w niektórych przypadkach powodem do wstydu. Zależy nam przede wszystkim na promocji przedsiębiorczości i edukacji ekonomicznej. Pokazując przecież sylwetki najbogatszych Polaków, można nauczyć się drogi do wielkich pieniędzy i odrobić lekcje z ich sukcesu.

W 1991 roku numerem jeden na liście 100 najbogatszych była Barbara Piasecka-Johnson. Jej majątek wyceniano wtedy na 550 mln dolarów. Po zmarłym w 1983 roku mężu J. Sewardzie Johnsonie odziedziczyła gigantyczny majątek w postaci udziałów w imperium kosmetycznym Johnson&Johnson. Była posiadaczką licznych nieruchomości i wielkiej kolekcji sztuki. Przez lata zaliczana do grona najbogatszych kobiet świata.

Długi czas na liście królował Witold Zaraska. Nazywany „Ojcem polskiego kapitalizmu”, „Napoleonem budownictwa” i „Tygrysem z Kielc”. To on od zera zbudował potęgę Exbudu, w czasach świetności giganta branży budowlanej. Zatrudniał kilka tysięcy ludzi, zgarniał branżowe nagrody i najważniejsze kontrakty. Przez pracowników nazywany „małym” z racji na niski wzrost. Przez branżę „wizjonerem”, bo jeszcze za komuny budował firmę według kapitalistycznych wzorców.

Zaraska tworzył Business Centre Club, a siebie samego porównywał do charyzmatycznego szefa Chryslera Lee Iacocci, który wyciągnął z potężnego kryzysu amerykańską legendę motoryzacji. Powiadał: „Lee Iacocca już się zatrzymał, a ja biegnę dalej”. Ale jego kariera w biznesie skończyła się nagle w 2000 roku. Exbud przejęła wtedy szwedzka firma Skanska, a Zaraska wyprowadził się na zasłużoną emeryturę pod Kraków.

Tytuł najbogatszego Polaka przez lata trzymał Zbigniew Niemczycki. Twórca "Mordoru na Domaniewskiej, czyli zagłębia biurowego na warszawskim Mokotowie. Dzisiaj produkuje głównie elementy z tworzyw sztucznych dla branży motoryzacyjnej i elektronicznej. Jest także trzecim największym w Europie wytwórcą kapsułek żelowych miękkich, Wytwarza w nich leki i suplementy diety dla ponad 100 firm farmaceutycznych. Pod Mławą produkuje kilka milionów obudów do telewizorów LG i innych marek.

Zresztą Niemczycki, Henryk Stokłosa czy Anna Podniesińska nie schodzą z listy 100 najbogatszych od początku jej istnienia.

W ciągu 30 lat na liście nie brakowało też spektakularnych upadków. Kiedyś królowie życia, którzy nie schodzili z czołówki najbogatszych ludzi w kraju. Dzisiaj zapomniani bankruci, którzy albo nie mogą wyjść z długów, albo za długi siedzieli już w kryminale.

Na przykład Kazimierz Grabek, który za bankowe kredyty i kasę z kasy KC PZPR został czwartym największym producentem żelatyny na świecie. Problem w tym, że to żelatynowe imperium było kolosem na glinianych nogach, które Grabek zapożyczył pod korek. Gwoździem do trumny była tzw.,,afera żelatynowa”, po której zamknięto jedną z fabryk Grabka. Kiedy więc on kredytów już brać nie mógł, brały je za niego córka i żona. Wiele z tych pożyczek jest niespłaconych do dziś, a za Grabkiem ciągnie się całe pasmo procesów. Ten przez lata skutecznie unikał wymiaru sprawiedliwości, zasłaniając się zwolnieniami lekarskimi. Wierzycielom gra na nosie, bo oficjalnie nie ma nic.

Martyna Lisiecka - Klinz, najbogatsza Polka z początku lat 90., która rozkręciła Prosper Bank. W 1994 roku aresztowano ją pod zarzutem narażenia banku na stratę ponad 50 mld starych złotych oraz przyjmowania łapówek od biznesmenów ubiegających się o kredyty.

Dariusz Przywieczerski, który w latach 90. był nazywany Napoleonem polskiego biznesu, bo to on w przebraniu francuskiego wodza reklamował w telewizji swój Universal, pierwszą prywatną centralę handlu zagranicznego. Dzisiaj nazywa się go "mózgiem afery FOZZ". Deportowany z USA, trafił rok temu do więzienia na warszawskim Służewcu.

W Polsce utarło się skojarzenie, że ten, kto nie zaczynał jeszcze w poprzednim ustroju dzisiaj nie ma szans zostać najbogatszym Polakiem. Co innego pokazują jednak badania Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadzone na podstawie list 100 z ostatnich 30 lat. Jeszcze kilkanaście lat temu ponad połowa najbogatszych ludzi w Polsce otwierała pierwszy interes przed 1989 rokiem. Dzisiaj liczba tych, którzy zaczynali w PRL zmalała prawie dwukrotnie. Co się stało z tymi, którzy startowali wtedy, a dzisiaj nie ma ich na liście? Prof. Krzysztof Jasiecki z SGH tłumaczy, że po prostu wypadli z obiegu, bo nie byli przygotowani na nowy kapitalizm: „Milionerzy z lat 90. sprowadzali samochody, handlowali czym popadnie i jeżeli w pewnym momencie nie zainwestowali, żeby wejść w duży biznes, to zjadały ich zagraniczne korporacje”. Wejście Polski do Unii Europejskiej otworzyło polskich przedsiębiorców na nowe możliwości, ale wpuściło też do kraju zagranicznych inwestorów. Te z wielkim kapitałem, sztabem prawników i menadżerów albo doprowadzali polskie firmy do bankructw, albo po prostu je przejmowały. Zostali najlepsi, którym udało się zagospodarować jakąś niszę na rynku i tak ustrukturyzować swój biznes, żeby miał szanse na starcie z największymi z zagranicy.

Okładka tygodnika WPROST: 25/2019
Więcej możesz przeczytać w 25/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 6
  • We Wproscie sezon ogórkowy..czyli o du&ie maryni..a moze to?!..
    W październiku 2014 roku Jerzy Owsiak na portalu kreciola.tv zamieścił film, w którym pomówił blogera Piotra Wielguckiego – piszącego pod pseudonimem Matka Kurka – o ukrywanie dochodów oraz określał go mianem "marginesu społecznego". Musiał za to przeprosić i zrobił to w dość oryginalnym stylu. Mianowicie - nie ujawnił swojej twarzy, a jedynie mechanicznie odczytał tekst.Internauci pytali, dlaczego Owsiak nie pokazał się na przeprosinach, a jedynie słychać było jego głos. W "odpowiedzi" - przy filmie, który w serwisie Youtube ustawiono jako niepubliczny... zablokowano możliwość komentowania.
    Forma przeprosin pozostawia wiele do życzenia, jednak Piotr Wielgucki nie zamierza się tym przejmować.
    "A teraz całkiem poważnie. Mam w d... przeprosiny Owsiaka, to nie jest to, co mnie satysfakcjonuje. On ma zapłacić za to co robi i zapłaci!"
    - napisał bloger na Twitterze.https://niezalezna.pl/275990-wolnosc-slowa-wedlug-owsiaka-niewygodni-komentatorzy-zablokowani
    • Odpowiadam na tytułowe pytanie "kim byli...".
      ZŁODZIEJAMI!