Jerzy Stuhr do Zamachowskiej: Boję się niedołęstwa

Życie serwuje nam teatr absurdu

Jerzy Stuhr
Jerzy Stuhr / Źródło: Newspix.pl / Artur Widak
Pół roku temu przeszedłem udar i był taki moment, że nie mogłem mówić. Wszystko działało, wokół mnie wszystko było zrozumiałe, ale ja tylko coś bełkotałem od rzeczy. Nie wiedziałem dlaczego inni na mnie tak dziwnie patrzyli, bo mi się wydawało, że wyrażałem się precyzyjnie. Na szczęście trwało to tylko dwa dni. To zresztą nie jest do końca prawda, ta sytuacja w pewnej mierze trwa do dziś. Czasem brakuje mi słowa, myśl się urywa, nie ma już tej dykcji. Im dalej, tym bardziej tracę sprawność – mówi aktor Jerzy Stuhr w rozmowie z Moniką Zamachowską.

Monika Zamachowska: Dzień dobry, panie Jerzy, dziękuję, że zechciał Pan poświęcić mi chwilę.

Jerzy Stuhr: To ja dziękuję, miło się spotkać. A ja właśnie miałem spotkanie z moją scenografką. Będę robił operę!

Fajnie. A jaką?

„Cosi fan tutte”. To już moja trzecia w Operze Krakowskiej. Pierwszy był „Don Pasquale”, potem „Cyrulik Sewilski”. Nawet czuję się uhonorowany, bo powiedziano mi, że tylko jedną premierę będą mogli dać w przyszłym roku i to będzie moja. 12. marca mamy pokazać dzieło. Jest ciasno, bo są utrudnienia w podróżowaniu, więc musimy korzystać z obsady Opery Krakowskiej, ale myślę, że damy radę.

Czytaj też:
Jan Nowicki: Dokonałem w życiu złego wyboru. Po latach to zrozumiałem

Artykuł został opublikowany w 49/2020 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 10

Czytaj także