Główny ideolog Radia Maryja był współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa

Główny ideolog Radia Maryja był współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa

Fot. Krzysztof Wojciechowski/FORUM
Prof. Jerzy Robert Nowak, ideolog medialnego koncernu o. Tadeusz Rydzyka, był współpracownikiem tajnych służb PRL – ustalił „Wprost”.
W latach 60. Nowak był rozpracowywany przez SB w związku z działalnością grupy trockistów skupionej wokół Ludwika Hassa, historyka uznawanego przez władze PRL za wrogi element. Z dokumentów SB wynika jednak, że Nowak szybko zakończył swoją opozycyjną działalność. Zachowały się za to materiały (mikrofilmy o numerze IPN BU 001043/1742), w których figuruje jako kontakt operacyjny Tadeusz. Znajdują się w nich m.in. fotokopie ankiety personalnej Tadeusza, a także informacje SB na jego temat oraz notatki ze spotkań, na których Nowak przekazywał SB informacje.
2 lutego 1970 r. kpt. J. Dybicki, inspektor Wydziału II Departamentu III MSW, zwrócił się do przełożonych o zgodę na rozmowę operacyjną z Jerzym Robertem Nowakiem. Po jej otrzymaniu 7 lutego 1970 r. wezwał Nowaka do MSW. Nowak w tym czasie pracował w związanym z MSZ Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Jak zauważył esbek, Nowak nie był zaskoczony wezwaniem – chętnie rozmawiał o swojej pracy, a kontakty z Hassem i działalność w jego grupie nazwał „błędem". Po tej rozmowie Nowak został zarejestrowany jako kontakt operacyjny Tadeusz.
Tadeusz przekazał SB m.in. informację, że 14-19 grudnia 1970 r. przebywał w Baranowie Sandomierskim jako tłumacz spotkania polsko-węgierskiego. Informował także o sytuacji w MSZ, w którym „oczekuje się zmian kadrowych". W notatce sporządzonej z rozmowy z Tadeuszem funkcjonariusz SB zapisał, że zlecił mu zdobycie informacji odnośnie wypowiedzi pracowników w sprawie planowanych zmian w MSZ i zwrócenie uwagi na negatywne postawy w resorcie oraz w PISM.
Kolejna notatka SB dotyczy spotkania, do którego doszło 31 maja 1971 r. Miało ono związek z wytypowaniem Tadeusza do pracy w ambasadzie PRL w Budapeszcie. „Wyraził chęć udzielenia pomocy na terenie Budapesztu z racji wykonywania swoich obowiązków oraz spotkań środowiskowych" – czytamy w notatce. Ustalono, że informacje dla SB Nowak będzie przekazywał pocztą dyplomatyczną.
Jerzy Robert Nowak w ambasadzie PRL w Budapeszcie piastował stanowisko II sekretarza, uzyskał też z MSW zgodę na dostęp do „prac tajnych". Wiadomo, że „opiekę" nad Nowakiem w Budapeszcie roztoczył agent o pseudonimie Drop. Zachowało się jego pismo w związku z donosem na Nowaka. W październiku 1972 r. do naczelnika Wydziału III Departamentu I MSW dotarła informacja od kontaktu operacyjnego Zorby. Według niego, Nowak, pracownik jednej z polskich placówek w Budapeszcie, jest powiązany z marginesem społecznym, trudni się handlem walutą i posiada dwa samochody. Na tę informację błyskawicznie zareagował Drop. Napisał z Budapesztu do polskiego MSW, że ktoś chce skompromitować Nowaka: „Odnoszę wrażenie, że inspiratorem tego typu informacji mogą być środowiska syjonistyczne z Polski lub Węgier, (…) ponieważ (…) dr Nowak jest bardzo wrażliwy na wszelkie przejawy kosmopolityzmu żydowskiego. Drop wyliczał zasługi Nowaka, przedstawiał go jako młodego, zdolnego naukowca, który ma świetne kontakty z intelektualistami węgierskimi i jest bardzo przydatny.
Latem 1974 r. Nowak wrócił do Polski z placówki w Budapeszcie. W październiku tego roku W. Długokęcki napisał: „Należy stwierdzić, że dr Nowak jest wartościowym kandydatem do operacyjnego wykorzystania przez Wydział VIII Departamentu I MSW" (zajmował się doborem i werbunkiem agentury w kraju). Według Długokęckiego, Nowaka należało wykorzystać do typowania nowych kandydatów na tajnych współpracowników SB. W dokumentach IPN zachowała się notatka z 5 maja 1976 r.: „Informuję, że akta sprawy dotyczącej Nowaka zostają zatrzymane do dalszego wykorzystania – proszę o ich przerejestrowanie na ppłk. W. Borowika z Wydziału III Departamentu I MSW". Oznacza to, że akta sprawy i prowadzenie Nowaka przejął wywiad PRL.
Co na temat znajdujących się w IPN dokumentów ma do powiedzenia sam Nowak? – To jakaś bzdura. Nigdzie nie ma moich podpisów. Zajmuję się niewygodnymi tematami i dlatego takie rzeczy się wyciąga – tłumaczy w rozmowie z „Wprost".

Więcej w najbliższym wydaniu tygodnika „Wprost", w sprzedaży od poniedziałku, 10 września

Czytaj także

 77
  • Pamiętam tę świnię kiedy był w Waszyngtonie na Międzynarodowej Konferencji w Muzeum Holocaustu. I pamiętam jakie antysemickie brednie wygadywał.
    • Koniec roku bez psidzich mned? To możliwe! Wystarczyłoby kilka dni strajku generalnego, a za dnia Dziewczyny na gremialnych 'spacerach turystycznych' i psidzie gindy leżą jak długie, spietrane i zabarykadowane w swoich posiadłościach lub w gmachach kieckowizny.
      • Moze sie, biedaczek, nawrocil?!
        • HEKSA   IP
          STEK BZDUR!!!!!!!!
          • Marek   IP
            Uważam, że to zwykłe oszczerstwo, ale. Pan profesor powinien w tej sprawie zabrać głos i sprawę wyjaśnić.
            Każdy nawet najdrobniejszy szczegół, do bólu.