Skąd politycy biorą pieniądze?

Skąd politycy biorą pieniądze?

Dodano:   /  Zmieniono: 4
photos.com
„Polityka to nie zabawa, to całkiem dochodowy interes” – przekonywał Winston Churchill. W Polsce ten „dochodowy interes” wspierają podatnicy poprzez dotacje wypłacane z budżetu państwa. Czy rzeczywiście takie rozwiązanie zmniejszyło nielegalne finansowanie partii? Czy raczej subwencje są przez partie traktowane jako „legalne kieszonkowe” pozwalające zachować pozory przejrzystości w finansowaniu polityki?
Platforma Obywatelska ogłosiła właśnie projekt zawieszenia finansowania partii z budżetu do końca 2010 r. z uwagi na kryzys finansowy. Pomysł raczej nie ma szans na realizację, bo wszystkie inne partie są przeciwne. Platforma liczy jednak na wygranie kilku punktów w sondażach, ponieważ z badań opinii publicznej wynika, że zawieszenie dotacji popiera ogromna większość Polaków (86 proc. według badań GFK Polonia dla „Rzeczpospolitej"). Politycy PO od początku działalności wypowiadali się przeciwko dotacjom budżetowym.
Prawda jest taka, że większość europejskich państw ma mniej rygorystyczne przepisy dotyczące finansowania polityki niż Polska. Ale i tak korupcja jest tam obecna. W 2007 r. w Wielkiej Brytanii wybuchła afera związana ze skarbnikiem Partii Pracy lordem Michaelem Levym, przyjacielem i doradcą politycznym premiera Tony’ego Blaira. W zamian za finansowanie kampanii wyborczej przyznawano pożyczkodawcom tytuły szlacheckie. Dotacje nazywano pożyczkami, bo w przeciwieństwie do darowizn nie musiano ich wykazywać w sprawozdaniach finansowych. Skandal zatuszowano: prokurator generalny Peter Goldsmith wstrzymał nawet emisję programu BBC na ten temat.

Wszystko o partyjnych pieniądzach w Polsce i na świecie poniedziałkowym wydaniu „Wprost"

Pitbul: pies na polityków. Nowy portal rozrywkowy zaprasza!

 4
  • sawa   IP
    gdyby każda partia miała Palikota toby zgodziła się na projekt PO...
    • henryk@milczek,com   IP
      Uważam że partie powinny być finansowane z  budżetu państwa.Kto płaci ten wymaga,nie ma nic darmo.
      • fritz   IP
        Polacy nie zdaja sobie sprawy z tego, ze finansowanie partii z budzetu jest podstawa demokracji w Polsce, a proba jej likwidacji jest po prostu faszystowskim zamachem stanu na demokracje. Przykladem sa Niemcy. Zeby wlasnie uniknac powrotu nazizmu czy tez faszyzmu partie sa finansowane z budzetu. Bez tego bogaci ludzie \"kupili by sobie partie\", ktore po przejeciu wladzy (partie reszty spoleczenstwa nie mialyby szans z powodu finansowych)dopasowywalyby odpowiednio ustawodastwo do ich potrzeb. To bylyby system oligarichi bogatych, dyktatura. A kazda dyktatura jest rodzajem faszyzmu. Odnosza wrazenie, mam nadzieje mylne, ze autor artykulu nie zdaje sobie sprawy z wagi problemu.
        • pinochet   IP
          W kraju,gdzie KAŻDY przetarg na szczeblu gminy jest ustawiony, a jedyne szybkie decyzje administracji to te ,,wsparte gotówką\" - brylują indywidua w rodzaju Kwaśniewskiego,o którym najlepszy przyjaciel mówi,że WSZYSTKO co ma - ukradł.

          Czytaj także