Policjanci pojechali pomóc staruszce, ucierpieli w eksplozji. Co stało się na łódzkich Bałutach?

Policjanci pojechali pomóc staruszce, ucierpieli w eksplozji. Co stało się na łódzkich Bałutach?

Interwencja na osiedlu Bałuty w Łodzi
Interwencja na osiedlu Bałuty w Łodzi / Źródło: Policja
Podczas przeprowadzanej interwencji w jednym z łódzkich mieszkań doszło do eksplozji. Rannych zostało dwoje policjantów i strażak. Na szczęście ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Wytwórca niebezpiecznej substancji jest już w rękach policjantów.

W piątek 15 grudnia roku około godziny 17:40 policjanci zostali wezwani do jednego z mieszkań przy ulicy Przemysłowej w Łodzi. Z relacji zgłaszającego wynikało, że w jednym z mieszkań pod drzwiami leży kobieta i wzywa pomocy. Funkcjonariusze nie mogąc dostać się przez drzwi wezwali na miejsce straż pożarną z wysięgnikiem. Przy pomocy kosza dostali się do środka, gdzie odnaleźli leżącą kobietę. W wyniku urazu ortopedycznego kobieta nie była w stanie samodzielnie się podnieść ani otworzyć drzwi. Na miejsce natychmiast wezwano służby medyczne. Funkcjonariusze do przyjazdu karetki udzielili pomocy kobiecie, a także podjęli próbę odnalezienia jej dokumentów.

W pewnym momencie policjant dotknął stojącego pojemnika, który eksplodował. W wyniku tego zdarzenia ranny został 35- letni policjant, jego o rok starsza koleżanka z patrolu, a także jeden ze strażaków. Wszyscy łącznie z lokatorką trafili do łódzkich szpitali. Na miejscu natychmiast wyznaczono strefę ochronną i ewakuowano blisko 30 mieszkańców bloku. W budynku odcięto również dopływ gazu i energii elektrycznej, a na miejsce wezwano policyjnych pirotechników. W tym samym czasie rozpoczęły się ustalenia czy kobieta mieszkała sama oraz jaka substancja eksplodowała. Prowadzone na miejscu działania pozwoliły na wstępne zidentyfikowanie przyczyn eksplozji.

Okazało się, że w pojemniku znajdowały się śruty do tzw. wiatrówek, które wypełnione były substancją chemiczną. W momencie wystrzelenia takiego pocisku z broni pneumatycznej i dotarcia do celu, oprócz przestrzeliny następował także efekt błyskowy. Z niewiadomych przyczyn doszło do eksplozji tych substancji podczas kontaktu z dłonią funkcjonariusza. Na miejscu policjanci przeprowadzili szczegółowe oględziny i zabezpieczyli w mieszkaniu jeszcze kilka pudełek ze wspomnianym śrutem. W trakcie, gdy na miejscu trwały czynności procesowe z udziałem prokuratora, kryminalni ustalili kto mógł być wytwórcą nielegalnych materiałów. Funkcjonariusze tuż przed północą namierzyli podejrzewanego w jednym z mieszkań na terenie dzielnicy Śródmieście. We wstępnej rozmowie z funkcjonariuszami 39-latek przyznał się, że amatorsko wytwarzał wybuchowy śrut. Dotychczas mężczyzna nie miał konfliktu z prawem.

Jeszcze dziś zgromadzony materiał w sprawie zostanie przekazany do prokuratury. Podejrzewany może odpowiedzieć za spowodowanie zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu oraz narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia człowieka. Są to przestępstwa zagrożone karą do 10 lat pozbawienia wolności. Na szczęście życiu żadnego z poszkodowanych policjantów nie zagraża niebezpieczeństwo.

Czytaj także

 5
  • No
    • Rmf donosił z rana, że policjant podniósł zapalniczkę i ona eksplodowała urywając mu palce. To jak w końcu?

      Czytaj także