Bronią kiboli i Sebastiana M. Kontrowersyjna fundacja pod lupą

Bronią kiboli i Sebastiana M. Kontrowersyjna fundacja pod lupą

Wypadek na A1
Wypadek na A1 Źródło: Policja
Fundacja, która staje w „ochronie praw człowieka”. Która „pomaga osobom skazanym”. O Freedom-24 głośno zrobiło się, gdy m.in. domagała się zwolnienia z tymczasowego aresztu podejrzanego o spowodowanie wypadku na autostradzie A1 33-latka. Co wiadomo o organizacji z siedzibą w Bramkach pod Warszawą? Prześwietlić postanowili ją dziennikarze.

Na terenie gminy Błonie, w niewielkiej wsi na Mazowszu, znajduje się prywatny dom. Budynek jest siedzibą fundacji Freedom-24, która – jak pisał „Fakt” – złożyła ws. tragedii na A1 (do której doszło w drugiej połowie 2023 roku koło Sierosławia, na Ziemi Łódzkiej) „skargę do Sądu Okręgowego w Piotrkowie, twierdząc, że sprawa ma charakter polityczny”. Przypomnijmy, że 33-letni kierowca, który jest podejrzany o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym (w wypadku zginęła trzyosobowa rodzina), nie przyznał się do winy po ekstradycji z Dubaju (Zjednoczone Emiraty Arabskie).

Dziennik „Rzeczpospolita” pisze, że Freedom-24 miała też w przeszłości „bronić siatki kiboli”. Co wiadomo o podmiocie?

Kontrowersyjna fundacja? Freedom-24

W artykule, który na rp.pl pojawił się 27 czerwca, dziennikarze ujawniają wyniki swojej pracy. Postanowili „prześwietlić” F-24.

Szefową fundacji jest 56-latka. Nie udało się jednak znaleźć o niej żadnych informacji w internecie. Redakcja „Rz” ustaliła, że „organizacja nie składa sprawozdań z działalności, nawet finansowych, choć jest to jej obowiązek”. Dziennik zwrócił się do Krajowego Rejestru Sądowego, by dowiedzieć się, kiedy wpisano fundację na listę KRS. Udało się to dopiero za czwartym razem – na początku drugiego kwartału 2018 r. I tak Fundacja Pomocy Osobom Skazanym trafiła do wykazu na mocy postanowienia sądowego.

Wkrótce organizacja rozszerzyła działalność o nowe zadania – „pomoc rodzinom skazanych i pomoc postpenitencjarna osobom pozbawionym wolności”. Z akt sądowych wynika, że pod koniec 2021 r. miała kłopoty pieniężne (na co wskazuje sprawozdanie finansowe). Podczas posiedzenia zarządu obecni zdecydowali m.in. o „zatwierdzeniu spłaty zadłużenia w całości” jednej z firm. Mniej więcej rok później, podczas kolejnych obrad, „zatwierdzono plan spłaty zadłużeń z ZUS”, a także opracowanie planu spłaty zadłużeń komorniczych. Rozmowy dot. też zobowiązań wobec byłego pracownika.

Mimo złej sytuacji zatwierdzono zakup dwóch samochodów. „Rzeczpospolita” zwraca uwagę, że nic nie wiadomo ani o darczyńcach, ani kwotach, jakie wpłynęły na konto fundacji. „Z akt nie sposób się dowiedzieć – nie ma sprawozdań finansowych – choć powinny być składane każdego roku do końca czerwca” – przypominają dziennikarze.

Pseudokibice ze Śląska, były radny – twórca tzw. piramidy finansowej i podejrzany o spowodowanie wypadku na A1. To w te sprawy zaangażowała się Fundacja Freedom-24

W międzyczasie prezeska F-24 kieruje do sądów pisma prawnicze. Chodzi o głośne sprawy – m.in. proces śląskich pseudokibiców, zwolenników klubu piłkarskiego Ruch Chorzów. Zostali skazani za udział w gangu Psycho Fans i udział w olbrzymiej liczbie włamań do siedzib firm w całej Polsce (straty oszacowano na 2 mln zł). 56-letnia szefowa fundacji złożyła wniosek do katowickiego sądu o udział w procesie. Zwracała się też później o przerwę w odbywaniu kary dla lidera gangu, ze względu na jego problemy ze stawem biodrowym, na co wymiar sprawiedliwości nie przystał.

Jeden z pracowników F-24 zaangażował się zaś w sprawę byłego radnego wojewódzkiego, związanego niegdyś z Prawem i Sprawiedliwością, skazanego w 2019 r. za stworzenie piramidy finansowej i oszukanie ponad 100 osób na blisko 6,5 mln PLN. Domagał się jego przedterminowego zwolnienia z odbywania kary.

W 2024 r. organizacja zainteresowała się też najgłośniejszą ze spraw dot. 33-latka podejrzanego o spowodowanie wypadku na A1 (woj. łódzkie). F-24 złożyła wniosek o zwolnienie z aresztu mężczyzny.

Co na to Freedom-24? Organizacja odpowiedziała na część pytań dziennikarzy „Rz”. Fundacja twierdzi, że w latach 2023-2024 nie otrzymywała żadnych dotacji. Darowizny nie przekazał też 33-latek (tragedia na A1). Organizacja zaznacza, że „do grudnia zeszłego roku skrupulatnie składała wymagane sprawozdania”. „Część merytoryczną wysyłaliśmy do ministerstwa [sprawiedliwości – przyp. red.], część finansową opracowywała księgowość i składała dalej. Niestety w grudniu księgowość zrezygnowała z dalszej współpracy. (...) Za tą sytuację możemy podziękować właśnie hejterom, którzy wręcz zmusili księgowość do rezygnacji” – czytamy.

Organizacja F-24 opublikowała sprostowanie

F-24 jest bardzo aktywna na platformie Facebook. 25 czerwca pojawił się tam post ze sprostowaniem ws. sprawozdań. „Na finansowe Fundacja Freedom-24 ma jeszcze czas. Ale warto skręcić śmiechu z hejterów i inteligentów, którzy myślą, że zwojują cały świat, a nie umieją korzystać z przeglądarki Google” – czytamy.

Wspomniano też o zakończeniu współpracy z księgową. „Poprzednia osoba zrezygnowała po fali hejtu, z którą musiała się zmierzyć z Państwa strony, za co — niestety — jako środowisko powinniście wziąć odpowiedzialność. Obecnie współpracujemy z nową księgową, która przejęła wszystkie rozliczenia i finalizuje sprawozdania finansowe na które mamy czas do 15 lipca 2025 roku” – tłumaczy podmiot.

Na koniec „zespół fundacji” odniósł się też do komentarzy, za pośrednictwem których internauci sugerowali, że F-24 otrzymuje olbrzymie pieniądze od darczyńców. „Ws. tych rzekomych gigantycznych datków, które zawsze padają w komentarzach, miliony i bogactwo, informujemy, że naszykujemy opis jak to wygląda w Polsce” – zapowiedziano.

facebookCzytaj też:
Brutalne morderstwo na UW. Na jaw wyszły nowe fakty
Czytaj też:
Zawieszenie śledztwa ws. Magdaleny Żuk. Rodzina nie kryje rozgoryczenia

Źródło: Fundacja Freedom-24 / rp.pl / wp.pl / fakt.pl