Na poprzednim etapie Łaskawiec był także trzeci. Po 9. etapie debiutujący w rajdzie 20-letni Polak w klasyfikacji generalnej umocnił się na szóstej pozycji, prowadzi Argentyńczyk Alejandro Patronelli. W rywalizacji motocyklistów wtorkowy etap wygrał Amerykanin Jonah Street, trzykrotny zwycięzca rajdu Baja 500. Reprezentant USA odniósł drugie w karierze etapowe zwycięstwo w Dakarze.
Pochodzący z Ellensburga w stanie Waszyngton zawodnik o ponad 3,5 minuty pokonał drugiego na mecie Holendra Fransa Verhoevena. Lider w klasyfikacji generalnej Hiszpan Marc Coma zanotował dziewiąty czas, ze stratą 7.08 do zwycięzcy.
Kapitan zespołu Orlen Team Jacek Czachor zajął we wtorek 16. miejsce, tracąc do Amerykanina 11.13, a Marek Dąbrowski był 32. - strata 25.15. - Nie przepadam za startem do etapu w dużej grupie, tak, jak dzisiaj. Było bardzo niebezpiecznie, szybko pojawiły się ostre kamienie. Wszyscy za wszelką cenę chcieli od razu jechać szybko. Wjechaliśmy w bardzo piaszczystą partię trasy, gdzie dominowały urwane wydmy i drobne kamyki. Dodatkowo jechaliśmy we mgle, nic nie było widać, niektórzy zawodnicy ściągali gogle. W końcu trafiliśmy na czołową grupę dziesięciu motocyklistów, którzy startowali przed nami, ale się pogubili. Dalej jechaliśmy razem. Był taki kurz, że nic nie było widać. Odjechałem im na wydmach i uzyskałem dobry wynik - ocenił etap Czachor.
Wśród kierowców samochodów triumfował Hiszpan Carlos Sainz (Volkswagen), na drugiej pozycji zameldował się lider rajdu Katarczyk Nasser al-Attiyah, który stracił do zwycięzcy tylko 1.56 i utrzymał się na prowadzeniu. Hołowczyc z pilotem Jeanem-Marcem Fortinem (BMW) nie mieli już na trasie problemów technicznych i zameldowali się na mecie na szóstym miejscu. - To był dobry, czysty odcinek. Musieliśmy wyprzedzić aż siedem samochodów i to był problem. Dużo ryzykowaliśmy. Jechaliśmy po naprawdę trudnych wydmach, ale nie zakopaliśmy się ani razu i wszystko poszło dobrze. Z samochodem nic złego się nie działo - powiedział na mecie Hołowczyc.
pap, ps