Po pierwszej połowie było 1:1, lecz gdyby w dwóch kontrowersyjnych sytuacjach sędzia przyznał rację Legii, to warszawianie prowadziliby 2:0.
W 29 min po "główce" Michala Hubnika bramkarz Cracovii wybił piłkę z linii bramkowej, jednak według wielu obserwatorów w tym momencie była już ona w bramce. Z kolei przy pierwszym golu dla Cracovii - który padł po olbrzymim zamieszaniu na polu karnym Legii - nim Marian Jarabica pokonał Wojciecha Skabę, to powinien być odgwizdany faul na co najmniej dwóch defensorach z Warszawy.
Na sekundy przed końcem pierwszej odsłony świetne podanie Jakuba Rzeźniczaka wykorzystał Michał Kucharczyk. Tylko przez 4 minuty po przerwie utrzymał się wynik remisowy. W 49 min. Inaki Astiz sfaulował w polu karnym Legii Bartłomieja Dudzica, a podyktowany rzut karny pewnie wykonał Alexandru Suvorov.
Warszawianie wyrównali przy wydatnej "pomocy" Łukasza Nawotczyńskiego, który na połowie Cracovii sprezentował piłkę Michalovi Hubnikowi. Napastnik Legii potrafił z tego zrobić odpowiedni użytek. Ale "Pasy" po raz trzeci wyszły na prowadzenie. W 65 min W. Skaba zdołał sparować strzał S. Ntibazonkizy, ale jego dobitki już nie.
Po tym golu inicjatywę przejęła Legia, która doprowadziła do remisu w 78 min. Co prawda w doliczonym czasie gry to krakowianie mieli dwie bardzo dobre okazje do przechylenia losów spotkania na swoją korzyść, ale ostatecznie więcej goli nie było.
W 52 min podczas spięcia pod bramką Cracovii padł na murawę Ivica Vrdoljak (faulu nie było). Uraz zawodnika Legii okazał się na tyle poważny, że na murawę wjechała karetka, zaś mecz został przerwany na pięć minut (spotkanie w sumie zostało przedłużone aż o 8 minut).pap, ps