Haker na emeryturze

Haker na emeryturze

Dodano:   /  Zmieniono: 
"Uzbrojony w klawiaturę jest groźny dla społeczeństwa" - brzmiał wyrok sądu zabraniający najsłynniejszemu hakerowi świata Kevinowi Mitnickowi zbliżanie się do komputera.
Mitnick, występujący w świecie internetowym pod pseudonimem Condor, był jedną z najintensywniej poszukiwanych osób w historii FBI. Po aresztowaniu groziła mu kara kilkuset lat pozbawienia wolności, mimo że nigdy nie oskarżono go o czerpanie korzyści finansowych z uprawianego procederu. Przesiedział jednak w więzieniu cztery lata.

21 stycznia tego roku Mitnick odzyskał prawo do korzystania z komputera podłączonego do Internetu. Moment, gdy najsłynniejszy haker Ameryki odzyskał pełną wolność, uwieczniły kamery telewizyjne. Pierwszym adresem, który Mitnick wystukał na klawiaturze, był adres dziennika internetowego jego dziewczyny.

Obecnie Mitnick, jak sam przyznaje, przeszedł już na "hakerską emeryturę". "Zająłem miejsce po przeciwnej stronie barykady - uczę ludzi, jak najlepiej zabezpieczać sieć przed włamaniami. Uznałem, że jeżeli dwadzieścia lat życia poświęciłem na łamanie zabezpieczeń systemów, to dobrze znajdę się też w roli tego, który zabezpiecza dane w sieci" - powiedział.

Zdaniem Mitnicka, najbardziej zawodnym punktem wszelkich systemów zabezpieczeń są pracownicy. Wielokrotnie w swojej karierze zdobywał potrzebne mu dane, podszywając się pod kogoś, na przykład nowego pracownika firmy, który zapomniał kodu. Zadziwiające, ale  w niemal każdym przypadku udawało mu się znaleźć osobę, która dawała się nabrać na jego mistyfikację i ufnie zdradzała mu najbardziej strzeżone dane.

W jego oczach haker to ktoś przypominający rycerza; przestrzega swoistego kodeksu moralnego i włamuje się do systemów dla przyjemności pokonywania trudności. Im bardziej skomplikowany system, tym większe dla niego wyzwanie i satysfakcja.

Zgadza się z opinią, że dobrzy hakerzy są sławni na cały świat, ale o hakerach-geniuszach nikt nic nie wie. "Najlepszych wśród nich po prostu nigdy nie złapano" - powiedział.

Przyznaje jednak, że "różni hakerzy mają różne zasady moralne. Osobiście zawsze starałem stosować się do zasady, żeby celowo nie robić nikomu krzywdy przez uszkodzenie czy też niszczenie danych. Naganne jest też czerpanie z tego korzyści finansowych - to zwyczajna kradzież" - mówił Mitnick podczas czwartkowej konferencji prasowej w Warszawie, gzie przybył, by promować swoją książkę "Sztuka podstępu. Łamałem ludzi, nie hasła" .

Za czasów, gdy Mitnick debiutował w komputerowym świecie, słowo "haker" nie miało tak pejoratywnego wydźwięku, jak dziś. "Haker to był człowiek, który posługiwał się technologiami w sposób innowacyjny, był bardzo sprawny technicznie. Obecnie to słowo zaczyna mieć bardzo groźny sens. W USA obowiązuje prawo, wedle którego za niektóre przestępstwa komputerowe grozi dożywocie. Hakerstwo wiąże się tam z terroryzmem. W większości krajów europejskich maksymalny wymiar kary za tego rodzaju działania to pięć lat" - mówił Mitnick.

Trafiająca właśnie do polskich księgarń książka Mitnicka przedstawia sposoby działania hakerów, metody, które pozwalają rozpoznać "badającego teren" hakera i zminimalizować niebezpieczeństwo włamania się do systemu firmy. Książkę opublikowało wydawnictwo Helion. Mitnick będzie ją promował w Warszawie, Wrocławiu, Sopocie i Łodzi.

em, pap