Zabójczy miód (aktl.)

Zabójczy miód (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Miód miód nektarowy wielokwiatowy firmy "API-EKO" dostępny w hipermarketach Tesco zawierał silenie toksyczny antybiotyk, który może spowodować uszkodzenia szpiku, zaburzenia wzroku, słuchu czy układu nerwowego.
Zawierający chloramfenikol produkt wycofano już ze sprzedaży. Sprawę wykrył Śląski Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej w Katowicach, który przekazał tę informację do  obejmującego również Polskę europejskiego systemu wczesnego ostrzegania o niebezpiecznych produktach żywnościowych i środkach żywienia zwierząt.

Obecność chloramfenikolu stwierdzono w wyniku badań laboratoryjnych próbek miodu. Sieć hipermarketów Tesco, która sprzedawała ten miód, po otrzymaniu wyników badań laboratoryjnych wycofała go ze wszystkich sklepów sieci na terenie Polski. Poinformowała też, że klienci, którzy odniosą skażony miód, otrzymają zwrot pieniędzy i przeprosiła za niedogodności z tym związane w imieniu swoim i dostawcy. Kwestionowany miód został wyprodukowany przez Przedsiębiorstwo Wielobranżowe "API-EKO" w Prałkowcach koło Przemyśla dla tej sieci i był opatrzony jej etykietą.

Zgodnie z rozporządzeniem ministra rolnictwa i rozwoju wsi w  sprawie najwyższych dopuszczalnych poziomów pozostałości zanieczyszczeń chemicznych, biologicznych, produktów leczniczych i  skażeń promieniotwórczych w roślinach, u zwierząt, w tkankach lub  narządach zwierząt po uboju i w środkach spożywczych pochodzenia roślinnego lub zwierzęcego - w środku spożywczym pochodzenia zwierzęcego chloramfenikolu w ogóle być nie może.

Chloramfenikol to silny antybiotyk o szerokim zakresie działania. Był pierwszym lekiem skutecznym w leczeniu duru brzusznego. Stosowano go jedynie w ciężkich zakażeniach, ponieważ jest silnie toksyczny: może uszkadzać szpik kostny, a także powodować zmiany w układzie nerwowym i w narządach słuchu i wzroku.

Służby weterynaryjne badają teraz, skąd mógł się on wziąć w  miodzie. Prezes Polskiej Fundacji Apiterapii prof. Artur Stojko, prodziekan Wydziału Farmaceutycznego Śląskiej Akademii Medycznej, uważa, że to najprawdopodobniej efekt mieszania polskiego miodu z  zanieczyszczonym miodem z importu, być może z Chin.

"Na rynkach światowych pojawia się miód kosztujący jednego dolara za kilogram, podczas gdy racjonalna cena to ok. 5 dolarów. Nie sądzę, by chloramfenikol stosował jakikolwiek hodowca w  Polsce. W innych krajach bywa podawany chorym pszczołom, a nawet profilaktycznie" - powiedział prof. Stojko.

W badanych próbkach stwierdzono obecność od 13 do 14 mikrogramów antybiotyku na kilogram miodu. "To nie są ilości, które mogłyby spowodować uszczerbek na zdrowiu, ale ponieważ miód jest pokarmem o najwyższych wartościach zdrowotnych, taki dodatek go dyskwalifikuje" - podkreślił prof. Stojko.

oj, pap

+
 0

Czytaj także