Lekarze
zapewniają, że trwający 1 godzinę i 42 minuty zabieg, który zaczął się o 15.30 czasu polskiego, przebiegł
pomyślnie, a pacjent czuje się dobrze. "Operacja się udała, lekarze osiągnęli wszystko, co chcieli
osiągnąć. Są bardzo zadowoleni z wyniku" - powiedziała rzeczniczka kliniki kardiologicznej szpitala Stephanie Asin.
Potwierdził to lekarz, który przeprowadził
zabieg, dr Miguel Valderrabano. "Operacja się udała. Wszczepiliśmy pacjentowi tzw.
podwójnokomorowy (biventricular) rozrusznik-defibrylator, co
polega na podłączeniu do serca trzech przewodów, jednego do jego
prawej górnej komory, drugiego do prawej dolnej komory i
trzeciego do lewej dolnej komory. Wszystko poszło dobrze,
osiągnęliśmy wszystko, czego chcieliśmy, czas zabiegu: od nacięcia
do zamknięcia (klatki piersiowej) - 1 godzina 43 minuty - był
stosunkowo krótki" - powiedział dr Valderrabano.
Lekarz wyjaśnił, że rozrusznik-defibrylator wyrównuje pracę
serca, synchronizując skurcze mięśnia sercowego i przez to go
wzmacniając. Zapobiega też nadmiernemu przyspieszaniu rytmu
serca. W przypadku takich pacjentów jak Wałęsa zbyt szybka praca
serca grozi śmiercią. "Mamy wielką nadzieję, że funkcjonowanie jego serca poprawi się
po tym zabiegu" - dodał.
Zapytany, czy przeszczep serca - który lekarze rozważali po
przyjęciu Lecha Wałęsy do szpitala - nie będzie już potrzebny,
doktor Valderrabano odpowiedział, że nadal nie wyklucza się tego,
gdyby rozrusznik zawiódł. "Trudno teraz powiedzieć. Wiele czynników wpływa na przebieg
choroby serca. Obecnie chcemy się skupić na zapewnieniu możliwie
najlepszej terapii i w tym wypadku polegało to m.in. na
wszczepieniu rozrusznika. Tylko gdyby to urządzenie zawiodło,
będziemy rozważać przeszczep serca, który jest ostatecznością" -
powiedział.
Jak powiedział dr Valderrabano, po zabiegu wszczepienia
rozrusznika pacjenci zostają zwolnieni ze szpitala często już po
jednym dniu, ale decyzję co do byłego prezydenta podejmie dr
Guillermo Torre, szef wydziału przeszczepów w klinice. Dr Valderrabano przewiduje, że Wałęsa pozostanie w szpitalu przez
weekend, a może nawet do środy.
Wałęsa miał mieć wszczepiony rozrusznik już w środę, jednak okazało się, że natrafiono na zablokowaną tętnicę. Lekarze zdecydowali wówczas, że najpierw należy pacjentowi wszczepić tzw. stent, czyli rurkę udrożniającą
zablokowaną tętnicę doprowadzającą krew do serca.
pap, em