Kasjanow, którego Centralna Komisja Wyborcza (CKW) Federacji
Rosyjskiej nie dopuściła do udziału w marcowych wyborach
prezydenckich, ocenił wezwanie do prokuratury jako element
zastraszania krytyków Kremla.
"Oceniam to wezwanie jako część planowej operacji wobec opozycji.
Moje wezwanie to element kampanii zastraszania. Władze mówią, że
nie można zajmować się działalnością opozycyjną" - oświadczył były
szef rosyjskiego rządu przed wejściem do Prokuratury Generalnej.
REKLAMA
Wychodząc, Kasjanow potwierdził, że wezwanie było konsekwencją
jego opozycyjnej działalności politycznej. Odmówił podania
szczegółów - ujawnił tylko, że przesłuchanie dotyczyło
prywatyzacji jego dawnej daczy rządowej.
Rosyjska Prokuratura Generalna dopatrzyła się nieprawidłowości
przy sprzedaży rezydencji i w 2005 roku wszczęła śledztwo na
podstawie artykułu 165 kodeksu karnego Rosji ("wyrządzenie szkody
majątkowej w wyniku oszustwa lub nadużycia zaufania").
Przestępstwo takie zagrożone jest karą do pięciu lat łagru.
W 2007 roku sąd arbitrażowy nakazał byłemu premierowi zwrot
daczy. Kasjanow polecenie to wykonał, choć - jak podkreślił -
żadnego przestępstwa przy zakupie rezydencji nie popełnił.
Zawiadomienie o domniemanym popełnieniu przestępstwa przez byłego
premiera w Prokuraturze Generalnej złożył deputowany do Dumy
Państwowej Aleksandr Chinsztejn, który zarzucił Kasjanowowi
podstępne zagarnięcie mienia państwowego i nadużycie stanowiska.
Chinsztejn został wybrany do niższej izby rosyjskiego parlamentu
z listy prokremlowskiej partii Jedna Rosja. Obowiązki
parlamentarzysty łączy z pracą dziennikarską w gazecie "Moskowskij
Komsomolec".
Właśnie na łamach tego bulwarowego dziennika w lipcu 2005 roku,
wkrótce po powrocie Kasjanowa na scenę polityczną, oskarżył
ekspremiera o bezprawne przejęcie daczy byłego członka Biura
Politycznego i sekretarza Komitetu Centralnego Komunistycznej
Partii Związku Radzieckiego (KPZR) Michaiła Susłowa, głównego
ideologa w ekipie Leonida Breżniewa.
Ta 11,5-hektarowa posiadłość - z kortem tenisowym i własną plażą -
znajduje się w Troice-Łykowie, malowniczym zakątku nad rzeką
Moskwą, w zachodniej części stolicy Rosji. Sąsiaduje z rezydencją
Aleksandra Sołżenicyna, którą temu wielkiemu pisarzowi podarował
poprzedni prezydent Rosji Borys Jelcyn.
Zdaniem Chinsztejna, Kasjanow sprywatyzował daczę przez
podstawioną firmę, płacąc za nią kilka procent jej faktycznej
wartości. Przy okazji jakoby pomógł "jednemu z czołowych
oligarchów" w zakupie podobnej parceli w tej samej okolicy.
Chinsztejn twierdzi, że całą transakcję ekspremier sfinalizował w
ostatnim dniu urzędowania w Białym Domu (siedzibie rządu).
Kasjanow zapewnił, że "jako urzędnik państwowy nie zakładał
żadnych struktur komercyjnych, a po odejściu ze służby państwowej
działalność biznesową prowadzi w zgodzie z prawem".
pap, ss