Paszkiewicza, jednego
z przywódców Młodych Demokratów,
młodzieżówki Zjednoczonej Partii Obywatelskiej (AHP), skazano za
"drobne chuligaństwo", gdyż rzekomo przeklinał na ulicy.
Zatrzymano go 28 czerwca w Mińsku, wkrótce po tym, gdy rada
polityczna AHP oddelegowała go do Centralnej Komisji Wyborczej na
obserwatora wyborów z ramienia tego ugrupowania.
REKLAMA
27 czerwca, także za "drobne
chuligaństwo" na 10 dni aresztu i
grzywnę skazany został Eduard Bałanczyk, członek Białoruskiego
Komitetu Helsińskiego (BHK). Zatrzymano go koło biura tej
organizacji, w którym odbywała się właśnie narada poświęcona
monitoringowi wrześniowych wyborów.
Niezależne białoruskie portale internetowe
podkreślają, że
białoruska milicja "tradycyjnie" zarzuca działaczom opozycyjnym
"używanie niecenzuralnych słów w miejscach publicznych".
Lider AHP Anatolij
Labiedźka nazwał ukaranie Paszkiewicza
działaniem politycznym i bezprawnym, dowodem na to, ile warte są
zapewnienia reżimu Alaksandra Łukaszenki o "ze wszech miar
demokratycznej i wolnej kampanii wyborczej". Zdaniem Labiedźki
może to być początek represji wobec potencjalnych obserwatorów
wyborczych z ramienia opozycji.
Również obywatelska inicjatywa Karta-97 ocenia
na swej stronie
internetowej, że wyrokiem na działacza BHK władze rozpoczynają
represje wobec obrońców praw człowieka, którzy otwarcie ogłosili
zamiar monitorowania wrześniowych wyborów w ramach obowiązującego
prawa.
Wybory do Izby Reprezentantów, izby niższej parlamentu Białorusi,
odbędą się 28 września.
pap, keb