"Świat i Ukraina znajdują się w
kryzysie, ale na sianie paniki
nikomu nie pozwolę" - powiedziała Tymoszenko, cytowana przez
służby prasowe rządu w Kijowie.
Premier podkreśliła, że wbrew temu, co twierdzi
szef państwa,
pensje i emerytury są i nadal będą wypłacane. Zaznaczyła, że mimo
nowych umów gazowych z Rosją, ceny gazu dla ludności nie zostały
podniesione, a państwowa spółka paliwowa Naftohaz bez przeszkód
przesyła błękitne paliwo odbiorcom w innych państwach europejskich.
REKLAMA
"Rząd i
większość parlamentarna pracują intensywnie i w ich
imieniu proszę prezydenta: jeśli pan nie pomaga, to niech pan
chociaż nie przeszkadza" - głosi oświadczenie Tymoszenko.
Szefowa rządu
określiła wystąpienie telewizyjne Juszczenki jako
"mieszankę nieprawdy, paniki i histerii".
"Wszyscy zobaczyliśmy, że prezydent
nie jest tym przywódcą,
którego potrzebujemy w czasach, gdy Ukraina testowana jest na
wytrzymałość przed uderzeniami potężnego światowego kryzysu" -
oznajmiła pani premier.
W wygłoszonym w piątek i zapowiadanym jako "pilne"
orędziu
telewizyjnym Juszczenko zaapelował do rządu i większości
parlamentarnej o podjęcie natychmiastowych działań, które złagodzą
skutki ogarniającego Ukrainę kryzysu. Ostrzegł, że brak takich
działań doprowadzi do drastycznego wzrostu bezrobocia, praz
wstrzymania wypłat i finansowania instytucji państwowych.
Zarówno Juszczenko,
jak i Tymoszenko wezmą najprawdopodobniej
udział w oczekiwanych na Ukrainie na początku 2010 r. wyborach
prezydenckich. Obecny prezydent będzie się w nich ubiegał o
pozostanie na tym stanowisku na drugą kadencję.
ab, pap
Pitbul: pies na polityków. Nowy portal rozrywkowy zaprasza!