Do incydentu doszło trzy tygodnie temu, kiedy rząd podejmował decyzję o przedłużeniu obecności naszego kontyngentu na Wzgórzach Golan. Imienne zaproszenie na to posiedzenie dostał szef BBN Aleksander Szczygło. Do udziału w obradach upoważnił jednak swojego jedynego zastępcę Witolda Waszczykowskiego (sam przebywał tego dnia z wizytą na Ukrainie). – Moja obecność została zgłoszona Kancelarii Premiera zgodnie ze wszystkimi procedurami. Przyszedłem na wyznaczoną godzinę, poproszono mnie o poczekanie przed salą, aż przyjdzie kolej na punkt dotyczący kontyngentu. Po 20 minutach wyszedł do mnie pan Maciej Berek i zakomunikował, że nie mogę wziąć udziału w obradach – mówi „Wprost" Witold Waszczykowski, który rok temu został odwołany z funkcji wiceszefa MSZ i głównego negocjatora ws. tarczy antyrakietowej. Rzecznik rządu Paweł Graś twierdzi, że nic nie wie o zdarzeniu. Jednak według naszych ustaleń BBN i Kancelaria Premiera od trzech tygodni korespondują na temat incydentu.
REKLAMA