"Partnerem dla niego powinien być prokurator, a nie państwo. Nigdy
nie myśleliśmy, że jako aktywista PiS, powie coś dobrego o Platformie" - powiedział
Halicki na briefingu prasowym.
Jak dodał, "Kamiński powinien brać
odpowiedzialność za słowo; powinien mówić prawdę i trzymać się faktów". Halicki
podkreślił, że jeśli Kamiński ma wiedzę na temat ewentualnych nieprawidłowości w
jakichkolwiek sprawach, to powinien zawiadomić prokuraturę.
REKLAMA
Polityk PO nie chciał
komentować słów Kamińskiego o nieprawidłowościach przy budowie Orlików. "Prokuratura
jest od tego, żeby wyjaśnić postępowania" - powiedział jedynie.
Ocenił
jednocześnie, że wiarygodność b. szefa CBA jest "zerowa". "Świadczą o tym dokumenty,
którymi sam się posługiwał, którymi się chwalił, raporty które czynił" - powiedział
Halicki.
Kamiński: były przekręty na Orlikach
Kamiński powiedział na konferencji prasowej, że były nieprawidłowości w
projekcie dotyczącym budowy boisk w ramach programu "Orlik 2012"; CBA poinformowała
o nich prokuraturę i rząd, dzięki czemu zmieniono kontrowersyjne zapisy. Jak dodał,
chodziło o zapisy, zgodnie z którymi przetargi na budowę boisk mogły wygrywać
określone firmy.
Kamiński powiedział też, że nie istniał dokument rządowy
dotyczący tzw. tarczy antykorupcyjnej. Według niego nikt bezpośrednio nie zlecał CBA
kontroli w sprawie stoczni. Z przekazanej przez Kolegium ds. Służb Specjalnych
notatki wynika, że pierwsze polecenie stworzenia "tarczy" premier wydał szefom ABW,
CBA i SKW na niejawnym spotkaniu Kolegium ds. Służb Specjalnych 8 maja ub. roku.
Działania te miały "wyprzedzać decyzje prywatyzacyjne lub rozstrzygnięcia
przetargów.
Kamiński sobie zaprzecza
"Jeśli Kamiński twierdzi, że w maju nie było inwestora w stoczni, a
prowadził działania, pisał raporty, mówiąc, że działań tych nie prowadził, to gdzie
jest prawda? Kiedy Mariusz Kamiński mówi prawdę, a kiedy mówi nieprawdę? (...) W
schizofrenii nie można dalej żyć" - powiedział Halicki odnosząc się do wypowiedzi b.
szefa CBA.
Szef zespołu szybkiego reagowania klubu PO Paweł Olszewski powiedział,
że w demokratycznym państwie prawa, każdy funkcjonariusz państwowy, który ma wiedzę
o ewentualności popełnienia przestępstwa, powinien niezwłocznie takie informacje
przekazać prokuraturze.
"Kamiński nie przedstawia żadnych faktów, żadnych
konkretów, nie zgłasza do prokuratury wniosków o możliwości popełnienia
przestępstwa, a tylko medialnie komunikuje o jakichś dziwnych historiach. Trudno
komentować aż tak niepoważnego człowieka. To jest niepoważne, że taki człowiek mógł
pełnić taką funkcję, jaką pełnił" - powiedział Olszewski.
Jak ocenił, "Mariusz
Kamiński od kilku dni w sposób notoryczny kłamie".
"Polityk z PiS"
Nie chcę komentować wystąpień b. szefa CBA Mariusza
Kamińskiego, ponieważ uważam, że są wystąpieniami polityka, który wykonuje konkretne
zadanie - ocenił we wtorek premier Donald Tusk.
Jak mówił Tusk na konferencji
prasowej, "nie wypada, żeby premier publicznie prostował informacje, czy opinie, czy
rewelacje człowieka, który ma jakieś własne powody, żeby interpretować rzeczywistość
w sposób bardzo oryginalny".
Donald Tusk zaznaczył, że jeżeli mechanizm tzw.
tarczy antykorupcyjnej "nie działał perfekcyjnie", to było to wynikiem tego, że "CBA
nie działa perfekcyjnie". "Jeśli chodzi o informacje dotyczące prywatyzacji, w tym
także tego sektora (stoczniowego - PAP), chcę powiedzieć, że tylko jeden resort -
minister skarbu - przesłał w związku z przekształceniami do CBA, mniej więcej od
początku roku, dobre 2000 stron dokumentów różnego typu" - podkreślił
premier.
"Dokumenty na szczęście są bardziej wiarygodne niż niektórzy urzędnicy i
funkcjonariusze. Z tych dokumentów wynika niezbicie, że w sprawie przetargu
stoczniowego, jeśli rzeczywiście taką wiedzę miał pan Mariusz Kamiński, szef CBA, to
jest rzeczą zaskakującą, że tą wiedzą nie podzielił się z nikim - na pewno nie ze
mną i na pewno nie z ministrem skarbu" - dodał Tusk.
Kamiński powiedział we
wtorek, że nie istniał dokument rządowy dotyczący tzw. tarczy antykorupcyjnej.
Wcześniej Kamiński mówił, że CBA zajęła się sprawą sprzedaży majątku stoczni przy
okazji działań związanych z prywatyzacją innych zakładów. Według niego nikt
bezpośrednio nie zlecał CBA kontroli w sprawie stoczni.
Od początku 2009 r.
służby prowadzą działania w ramach "tarczy antykorupcyjnej"; polecenie rozpoczęcia
działań, skierowane do szefów służb specjalnych, dotyczyło przekazywania na bieżąco
do kancelarii premiera "sprawozdań ze swojej aktywności i osiągniętych rezultatów,
niezależnie od przekazywania informacji merytorycznych" - czytamy w notatce Kolegium
ds. Służb Specjalnych, którą w sobotę przesłało do PAP Centrum Informacyjne
Rządu.
Z notatki wynika, że pierwsze polecenie stworzenia "tarczy" premier Donald
Tusk wydał szefom ABW, CBA i SKW na niejawnym spotkaniu Kolegium ds. Służb
Specjalnych 8 maja ub. roku. Działania te miały "wyprzedzać decyzje prywatyzacyjne
lub rozstrzygnięcia przetargów, m.in. poprzez zidentyfikowanie osób mogących działać
na szkodę Skarbu Państwa i odsunięcie ich od procedur, w których
uczestniczą".
Polecenie rozpoczęcia działań szefowie służb specjalnych otrzymali
1 grudnia ub.r. Polecenie dotyczyło przekazywania na bieżąco (raz w miesiącu) do
kancelarii premiera "sprawozdań ze swojej aktywności i osiągniętych rezultatów,
niezależnie od przekazywania informacji merytorycznych". W notatce zaznaczono, że
dokumenty takie najczęściej są tajne.
pap, keb