Na ułożenie rury po dnie morza w ubiegłym tygodniu
zgodziła się nie tylko Szwecja, ale także Finlandia. Gazociąg ma przebiegać w ich
strefach ekonomicznych. 20 października na jego budowę zgodziła się Dania. Nord
Stream będzie potrzebować jeszcze oficjalnej zgody Rosji i Niemiec, zainteresowanych
tą budową.
"Dla Polski jest to poważny problem, bo straciliśmy dużo czasu" -
powiedział w sobotę dziennikarzom Kwaśniewski. Przypomniał, że gdy namawiał ponad
rok temu do rozmów w tej sprawie, "podnosiły się krzyki o wyprzedawanie polskiego
interesu".
REKLAMA
"A teraz pytanie brzmi, jak zapewnić Polsce awaryjne dostawy gazu,
gdyby na Wschodzie były jakieś napięcia" - mówił były prezydent.
Według niego,
potrzebne są pilne rozmowy z szefową rządu Niemiec Angelą Merkel. "Musimy mieć
gwarancje ze strony pani Merkel i Unii Europejskiej, oraz zapewnione na wszelki
wypadek dostawy gazu z Zachodu, nawet jeżeli byłby to gaz rosyjski" - podkreślił
Kwaśniewski.
Polska jest przeciwna budowie tego gazociągu. W ocenie naszego
kraju, projekt budowy Gazociągu Północnego jest nieopłacalny ekonomicznie. Rura nie
będzie jednak przebiegała w polskiej strefie ekonomicznej i nasza zgoda na budowę
nie jest potrzebna.
Budowa Nord Stream ma się rozpocząć wiosną 2010 r. Gazociąg
Północny ma się składać z dwóch równoległych nitek biegnących po dnie Morza
Bałtyckiego z rosyjskiego Wyborga, bezpośrednio do Greifswaldu w Niemczech - 1220
km. Jego przepustowość ma wynosić 27,5 mld m sześc. gazu rocznie. Budowa ma
kosztować 7,5 mld euro. Pierwsza nitka powinna być oddana do eksploatacji w końcu
2011 r., a druga - w 2012 r.
Akcjonariuszami budującego Nord Stream konsorcjum
są: rosyjski Gazprom (51 proc.), niemieckie E.ON-Ruhrgas i BASF-Wintershall (po 20
proc.) oraz holenderski Gasunie (9 proc.).
pap, em