Nowo wybrany stały przewodniczący Rady Europejskiej
Herman Van Rompuy ukazał się na swej pierwszej konferencji prasowej na zakończenie
szczytu UE w Brukseli w czwartek jako człowiek kompromisu, który chce być mediatorem
między krajami członkowskimi, wrażliwym na problemy ich wszystkich. Opowiedział się
za dalszym rozszerzeniem UE oraz silną rolą Europy w świecie. "To była trudna
decyzja dla mojego kraju, ale czuję się uhonorowany i akceptuję ją z entuzjazmem" -
powiedział Van Rompuy o swoim wyborze. "Całe moje życie polityczne opierało się na
szacunku dla drugiego i zrozumieniu argumentów przeciwnika. Będą tak dalej
postępował" - zapewnił.
REKLAMA
Pierwsza deklaracja
Herman Van Rompuy w pierwszej deklaracji po wyborze na
przewodniczącego Rady Europejskiej podkreślił w czwartek na konferencji prasowej, że
Europa powinna odgrywać "ważną rolę w świecie". Powiedział, że jako "prezydent
UE" chce się zadowolić ułatwianiem kompromisów między państwami Unii. Opowiedział
się za kontynuowanie rozszerzenia UE "w przyszłych latach" o inne kraje, pod
warunkiem, że spełnią wymagane kryteria
Swe przemówienie przeczytał z kartki, co dowodzi, że był
przygotowany na ewentualność wyboru na pierwszego przewodniczącego Rady
Europejskiej. Swobodnie zmieniał języki - z francuskiego na angielski i rodzimy
flamandzki. "Europa jest unią wartości i ciąży na niej odpowiedzialność, by
odgrywać ważną rolę na świecie" - powiedział. Opowiedział się także za
kontynuacją rozszerzenia UE o nowe kraje, o ile spełnią wymagane kryteria, choć
zastrzegł, że w nowej roli swe poglądy zatrzyma dla siebie. "Moje poglądy będą
całkowicie poddane poglądowi Rady Europejskiej. To, co ja osobiście myślę, jest bez
znaczenia" - odpowiedział na pytanie, czy jest za przyjęciem Turcji do UE. "Mam
nadzieję, że w tej sprawie i wszystkich innych osiągnę w Radzie Europejskiej tak
szeroki konsensus, jaki jest możliwy" - dodał.
Dyskretny przewodniczący
Tym samym potwierdził, że będzie
przewodniczącym "dyskretnym", nie wybiegającym poza kompetencje traktatowe swej
funkcji, dbającym o to, by decyzje zapadały w duchu kompromisu wszystkich 27 państw
UE. "UE musi być wartością dodaną dla każdego z krajów członkowskich. Będą brał
pod uwagę kwestie drażliwe dla każdego z krajów. Każdy kraj jest inny, ma inną
kulturę. Mamy wspólny cel, ale każdy z nas nosi inny bagaż doświadczeń. Bez
respektowania tej różnorodności nie zbudujemy jedności i ja zawsze będę o tym
pamiętał" - powiedział.
Obowiązki Van Rompuy przejmie 1 grudnia wraz z wejściem w
życie Traktatu z Lizbony. "Na bardzo długo debata instytucjonalna jest zamknięta"
- podkreślił Van Rompuy. Znacznie bardziej zaskoczona wyborem na szefa unijnej
dyplomacji była brytyjska baronessa Catherine Ashton. "Jestem zaskoczona i nie
mam nawet napisanego przemówienia. Jestem uhonorowana. Mam nadzieję, że Parlament
Europejski, który szanuję, udzieli mi swej aprobaty. Będą pracować jak najlepiej
potrafię dla Europy" - powiedziała Ashton. Wyraziła dumę, że jest pierwszą
kobietą wybraną w UE na tak ważne stanowisko.
Wcześniejsze plany
Jeszcze wcześniej socjaliści, którym powinno przypaść stanowisko szefa unijnej
dyplomacji, uzgodnili kandydaturę brytyjskiej komisarz ds. handlu Catherine Ashton.
Uzyskała ona też poparcie brytyjskiego premiera Gordona Browna. Anonimowy
przedstawiciel W.Brytanii ujawnił w Brukseli, że Brown wycofuje poparcie dla byłego
premiera Tony'ego Blaira na urząd przewodniczącego Rady Europejskiej, a popiera
Ashton na szefa dyplomacji. By uzgodnić stanowiska, w Brukseli przed szczytem
spotykli też socjaldemokratyczni premierzy Hiszpanii, Wielkiej Brytanii,
Portugalii, Grecji, Węgier i Słowenii. I - jak zapewniły anonimowe źródła AFP -
uzgodnili wspólnego kandydata na szefa unijnej dyplomacji. Chodzi baronessę
Catherine Ashton z brytyjskiej Partii Pracy. W spotkaniu uczestniczył też premier
Gordon Brown. Jego zgoda na Ashton oznacza rezygnację Londynu z lobbowania na rzecz
kandydatury Blaira. Także źródła polskie w Brukseli, z którymi rozmawiała
powiedziały, że "wszytko wskazuje na to, że będzie to Ashton". To najłatwiejszy
wybór - tłumaczyły: jest kobietą, socjaldemokratką i pochodzi z dużego kraju. Czyli
idealnie spełnia trzy wymieniane dotąd kryteria na następcę Javiera
Solany.
Premier przewodniczącej UE Szwecji Fredrik Reinfeldt
poinformował w czwartek w Brukseli, że belgijski premier Herman Van Rompuy i
brytyjska baronessa Catherine Ashton zostali wybrani na szczycie przez przywódców 27
państw UE "jednomyślnie" na stanowiska pierwszego stałego przewodniczącego Rady
Europejskiej i szefowej unijnej dyplomacji. "To był proces oparty na traktacie,
przeprowadziłem konsultacje z wszystkimi pozostałymi 26 krajami. Poparliśmy ich
jednomyślnie" - powiedział Reinfeldt na konferencji prasowej, na której wystąpił
wspólnie z Van Rompuyem i Ashton.
Dziennikarze powitali parę oklaskami.
Gratulacje złożył także szef Komisji Europejskiej Jose Barroso.
PAP, dar