Pod koniec maja w Lublinie odbywał się Africa Day Festiwal, który dla mieszkańców miasta przygotowali zagraniczni studenci. Wydarzenie to stało się kolejną okazją do słownych ataków na migrantów, w tym urzędniczkę Wiktorię Herun, która w styczniu cieszyła się z dużego zainteresowania imprezą.
Lublin. Prawicowi politycy oburzeni słowami urzędniczki
Zastępczyni dyrektora Wydziału Strategii i Obsługi Inwestorów Urzędu Miasta Lublin przez 14 lat koordynowała program „Study in Lublin”. Przyznała, że z satysfakcją patrzy na to, jak zagraniczni studenci przyjeżdżają do Lublina ze swoimi rodzinami. Na jej słowa zdecydowanie zareagowali prawicowi politycy.
„Lublin ani żadne inne miasto w Polsce nie potrzebuje programu masowego sprowadzania migrantów z Afryki razem z rodzinami” – pisał Przemysław Czarnek z PiS. Zaznaczmy, że żaden taki program nie istnieje, ani nie ma go w planach. Krzysztof Bosak z Konfederacji pytał z kolei, dlaczego władze Lublina zasiedlają miasto cudzoziemcami.
Petycja do prezydenta Lublina
Powstała nawet strona internetowa stopimigrantomwlublinie.pl, na której zbierane są podpisy pod petycją. Prezes Ruchu Narodowego na Lubelszczyźnie Rafał Mekler zawarł w tej petycji trzy wnioski. Domaga się natychmiastowego odwołania Wiktorii Herun ze stanowiska Zastępcy Dyrektora Wydziału Strategii i Obsługi Inwestorów.
Chce zawieszenia lub zasadniczego zreformowania programu „Study in Lublin” do czasu przeprowadzenia rzetelnych konsultacji społecznych z mieszkańcami.
Żąda również wprowadzenia zasady, że kluczowe stanowiska w administracji samorządowej Lublina zajmować mogą wyłącznie obywatele Rzeczypospolitej Polskiej. Ten ostatni punkt to uderzenie we wspomnianą Wiktorię Herun, która jest Ukrainką.
Rafał Mekler twierdzi, że przyjeżdżający do Lublina z rodzinami studenci z ponad 100 krajów zmieniają charakter programu z edukacyjnego w imigracyjny. Stwierdzał też, że obywatelstwo Herun budzi „pytania prawne i etyczne dotyczące sprawowania tak istotnych funkcji publicznych przez osobę nieposiadającą polskiego obywatelstwa, bez demokratycznego mandatu mieszkańców”.
Lublin. 20 tys. podpisów pod petycją ws. imigrantów i urzędniczki
W piątek 19 czerwca liczba podpisów pod petycją zbliżała się do 20 tys. Wpisać może się oczywiście każdy, nie tylko mieszkańcy Lublina. Komentująca tę sprawę na łamach „Gazety Wyborczej” Małgorzata Bielecka-Hołda zwracałam uwagę, że sygnatariusze petycji nie doceniają faktu, że dla wielu przybyszów Lublin jest po prostu atrakcyjnym miastem.
„Nie jest dla nich wartością różnorodność, jaką wnoszą cudzoziemcy, ich talenty i umiejętności, które dają naszemu miastu – a może tego nie widzą, zaślepieni ksenofobią i nienawiścią dla obcych podsycaną przez polityków” – zauważała.
„Wartością dla nich nie jest nawet to, że 8300 zagranicznych studentów ze stu krajów, wśród nich około 2000 z Afryki zostawia w Lublinie prawie 480 milionów zł rocznie, a bez ukraińskich robotników budowlanych i opiekunek starszych ludzi nie dalibyśmy sobie rady” – dodawała.
Czytaj też:
Egzekucja Rosjanina w Białej Podlaskiej. „Mamy głównego podejrzanego”Czytaj też:
Nowa mniejszość narodowa w Polsce. Zapadła historyczna decyzja
