Propozycja współpracy uzasadniana jest troską o kraj. Na łamach „Dziennika Gazety Prawnej" szef SLD mówi: - Jeśli rząd mówi, że nie może reformować kraju przez prezydenta, który wszystko blokuje, to my odpowiadamy: w najważniejszych sprawach PO może na nas liczyć. Sojusz wyraża chęć poparcia takich projektów jak: przyśpieszenie wzrostu gospodarczego, radykalne podniesienie płac budżetówki, zwiększenie rent i emerytur, budowa nowoczesnej sieci autostrad, bezpłatny dostęp do opieki medycznej, uproszczenie podatków oraz rzeczywista walka z korupcją. Są to dziedziny, które mogą niewątpliwie zyskać SLD społeczną sympatię, a pod którymi mógłby podpisać się szef właściwie każdej z parlamentarnych partii. Dodał, że współpraca mogłaby dotyczyć nie tylko współpracy przy konkretnych ustawach, ale też odrzucania prezydenckich wet. Sojusz nie poprze tylko dwóch postulatów PO: wprowadzenia podatku liniowego i likwidacji NFZ.
REKLAMA
Osłabić PiS
Na antenie TVN 24 plan Napieralskiemu wtórował Jerzy Szmajdziński. Według niego współpraca z PO może pomóc zyskać SLD zwolenników, a przy tym osłabić PiS. Zaapelował też do posłów PO o zgłaszanie projektów ustaw bez strachu przed wetem prezydenckim gdyż, jeśli będą dobre, mogą liczyć na poparcie Sojuszu. Na deklaracje Napieralskiego odpowiedział wiceszef Platformy Waldy Dzikowski mówiąc, że jego partia jest gotowa podjąć współpracę z każdym, kto jest gotów pomóc w realizacji programu koalicji PO-PSL.
Napieralski brzytwy się chwyta?
Jeszcze niedawno szef SLD odżegnywał się od jakiekolwiek współpracy z Platformą, wcielając się w rolę twardej opozycji. Nowa strategia ma zatkać usta jego krytykom wewnątrz Sojuszu z Wojciechem Olejniczakiem na czele, który pozwolił sobie ostatnio publicznie wyrazić dezaprobatę dla działań Napieralskiego. Jego zdaniem SLD wiele straciło na poparciu prezydenckiego weta w sprawię ustawy medialnej, a sam przewodniczący nie cieszy się poparciem ani działaczy ani elektoratu partii. Czas pokaże, czy nowy plan współpracy z PO był kołem ratunkowym Grzegorza Napieralskiego czy brzytwą, której się chwycił.
ŁO, TVN24
Napieralski pomoże osłabić PiS
2009-11-20 12:20
Propozycja współpracy uzasadniana jest troską o kraj.
Na łamach „Dziennika Gazety Prawnej" szef SLD mówi: - Jeśli rząd
mówi, że nie może reformować kraju przez prezydenta, który wszystko blokuje, to
my odpowiadamy: w najważniejszych sprawach PO może na nas liczyć. Sojusz wyraża
chęć poparcia takich projektów jak: przyśpieszenie wzrostu gospodarczego,
radykalne podniesienie płac budżetówki, zwiększenie rent i emerytur, budowa
nowoczesnej sieci autostrad, bezpłatny dostęp do opieki medycznej, uproszczenie
podatków oraz rzeczywista walka z korupcją. Są to dziedziny, które mogą
niewątpliwie zyskać SLD społeczną sympatię, a pod którymi mógłby podpisać się
szef właściwie każdej z parlamentarnych partii. Dodał, że współpraca mogłaby
dotyczyć nie tylko współpracy przy konkretnych ustawach, ale też odrzucania
prezydenckich wet. Sojusz nie poprze tylko dwóch postulatów PO: wprowadzenia
podatku liniowego i likwidacji NFZ.
Osłabić PiS
Na antenie TVN 24 plan Napieralskiemu
wtórował Jerzy Szmajdziński. Według niego współpraca z PO może pomóc zyskać SLD
zwolenników, a przy tym osłabić PiS. Zaapelował też do posłów PO o zgłaszanie
projektów ustaw bez strachu przed wetem prezydenckim gdyż, jeśli będą dobre,
mogą liczyć na poparcie Sojuszu. Na deklaracje Napieralskiego odpowiedział
wiceszef Platformy Waldy Dzikowski mówiąc, że jego partia jest gotowa podjąć
współpracę z każdym, kto jest gotów pomóc w realizacji programu koalicji
PO-PSL.
Napieralski brzytwy się
chwyta?
Jeszcze niedawno szef SLD odżegnywał się od jakiekolwiek
współpracy z Platformą, wcielając się w rolę twardej opozycji. Nowa strategia ma
zatkać usta jego krytykom wewnątrz Sojuszu z Wojciechem Olejniczakiem na czele,
który pozwolił sobie ostatnio publicznie wyrazić dezaprobatę dla działań
Napieralskiego. Jego zdaniem SLD wiele straciło na poparciu prezydenckiego weta
w sprawię ustawy medialnej, a sam przewodniczący nie cieszy się poparciem ani
działaczy ani elektoratu partii. Czas pokaże, czy nowy plan współpracy z PO był
kołem ratunkowym Grzegorza Napieralskiego czy brzytwą, której się chwycił.
ŁO, TVN24