"Jeśli ktoś jest zwolennikiem
tradycyjnej integracji europejskiej w stylu Jeana Monneta, coraz bardziej jednolitej
Unii, wybór ten jest ogromną porażką, ponieważ wyraźnie pokazuje, że rządy krajów
członkowskich zamierzają pozostać tymi, którzy o wszystkim decydują w UE i jej
polityce zewnętrznej. Zwłaszcza rządy największych krajów. Ludzie będą więc nadal
poświęcać dużo więcej uwagi temu, co zrobią Sarkozy i Merkel, niż temu, co robi Unia
jako taka" - ocenił. Zdaniem eksperta CSIS, "Traktat Lizboński poczynił
instytucjonalne dostosowania, ale nie zrobił wiele dla dalszego zjednoczenia Unii. I
po tym, co się stało, długo jeszcze do tego nie dojdzie. Sąd konstytucyjny w
Niemczech powiedział przecież, że wystarczy na razie integracji, w Wielkiej Brytanii
władzę obejmie prawdopodobnie eurosceptyczny rząd konserwatywny, i w całej Europie
ludzie są znacznie mniej przychylni integracji niż przedtem. Wszystko zmierza do
zahamowania procesu integracji".
REKLAMA
Czy Ashton będzie potrafiła wzmocnić politykę zagraniczną?
Zapytany o Catherine Ashton, wyznaczoną na
przedstawicielkę UE ds. polityki zewnętrznej, Dale zwrócił uwagę, że powiedziała
ona, iż zamierza "uprawiać cichą dyplomację". "Nie jest to raczej sposób na
uzyskanie przez UE większego głosu w sprawach światowych. Nie wiem, czy potrafi ona
okazać wiele wpływu w rozmowach z przywódcami poszczególnych krajów; musi jeszcze
tego dowieść" - powiedział. "Nie można zyskać wiele autorytetu dla Unii i
stworzyć silniejszej wspólnej polityki zagranicznej przez samo majstrowanie przy
instytucjach unijnych. Nieważne, ilu jest przedstawicieli itp., jeśli rządy nie chcą
mieć wspólnej polityki zagranicznej w pewnych sprawach" - dodał Dale.
W podobnym
duchu wypowiedział się znany specjalista ds. europejskich Charles Kupchan, ekspert
Rady Stosunków Międzynarodowych (CFR) i były dyrektor ds. Europy w Radzie
Bezpieczeństwa Narodowego USA. "Ci z nas, którzy mieli nadzieję, że Traktat
Lizboński i mianowanie prezydenta Unii oraz jej przedstawiciela ds. polityki
zagranicznej dadzą wyraźny sygnał, że Europa wchodzi w nowy etap i wzniesie się na
wyższy poziom aktywności, co przyda jej także geopolitycznego ciężaru, są oczywiście
rozczarowani. Pozostaje teraz czekać, aby się przekonać, czy te dwie mianowane
osoby, zorientowane na poszukiwanie konsensu, są odpowiednim wyborem" - powiedział Kupchan.
W swej książce "Europejskie marzenie" ekspert CFR zarysował
perspektywę wzrostu siły i znaczenia UE na arenie międzynarodowej.
PAP, dar
USA: Eksperci rozczarowani wyborem prezydenta UE
2009-11-20 23:55
"Jeśli ktoś jest zwolennikiem
tradycyjnej integracji europejskiej w stylu Jeana Monneta, coraz bardziej
jednolitej
Unii, wybór ten jest ogromną porażką, ponieważ wyraźnie pokazuje, że rządy
krajów
członkowskich zamierzają pozostać tymi, którzy o wszystkim decydują w UE i jej
polityce zewnętrznej. Zwłaszcza rządy największych krajów. Ludzie będą więc
nadal
poświęcać dużo więcej uwagi temu, co zrobią Sarkozy i Merkel, niż temu, co robi
Unia
jako taka" - ocenił. Zdaniem eksperta CSIS, "Traktat Lizboński
poczynił
instytucjonalne dostosowania, ale nie zrobił wiele dla dalszego zjednoczenia
Unii. I
po tym, co się stało, długo jeszcze do tego nie dojdzie. Sąd konstytucyjny w
Niemczech powiedział przecież, że wystarczy na razie integracji, w Wielkiej
Brytanii
władzę obejmie prawdopodobnie eurosceptyczny rząd konserwatywny, i w całej
Europie
ludzie są znacznie mniej przychylni integracji niż przedtem. Wszystko zmierza
do
zahamowania procesu integracji".
Czy
Ashton będzie potrafiła wzmocnić politykę zagraniczną?
Zapytany o
Catherine Ashton, wyznaczoną na
przedstawicielkę UE ds. polityki zewnętrznej, Dale zwrócił uwagę, że
powiedziała
ona, iż zamierza "uprawiać cichą dyplomację". "Nie jest to
raczej sposób na
uzyskanie przez UE większego głosu w sprawach światowych. Nie wiem, czy potrafi
ona
okazać wiele wpływu w rozmowach z przywódcami poszczególnych krajów; musi
jeszcze
tego dowieść" - powiedział. "Nie można zyskać wiele autorytetu dla
Unii i
stworzyć silniejszej wspólnej polityki zagranicznej przez samo majstrowanie
przy
instytucjach unijnych. Nieważne, ilu jest przedstawicieli itp., jeśli rządy nie
chcą
mieć wspólnej polityki zagranicznej w pewnych sprawach" - dodał Dale.
W podobnym
duchu wypowiedział się znany specjalista ds. europejskich Charles Kupchan,
ekspert
Rady Stosunków Międzynarodowych (CFR) i były dyrektor ds. Europy w Radzie
Bezpieczeństwa Narodowego USA. "Ci z nas, którzy mieli nadzieję, że
Traktat
Lizboński i mianowanie prezydenta Unii oraz jej przedstawiciela ds. polityki
zagranicznej dadzą wyraźny sygnał, że Europa wchodzi w nowy etap i wzniesie się
na
wyższy poziom aktywności, co przyda jej także geopolitycznego ciężaru, są
oczywiście
rozczarowani. Pozostaje teraz czekać, aby się przekonać, czy te dwie mianowane
osoby, zorientowane na poszukiwanie konsensu, są odpowiednim wyborem" -
powiedział Kupchan.
W swej książce "Europejskie marzenie" ekspert CFR zarysował
perspektywę wzrostu siły i znaczenia UE na arenie międzynarodowej.
PAP, dar