"Potrzebne są nam
stosunki wzajemnie korzystne. Wartość ukraińskiej wymiany handlowej z Rosją wynosi
40 mld USD" - zaznaczył.
Janukowycz oskarżył swoją kontrkandydatkę, premier Julię
Tymoszenko, o to, że nie dbała o rozwój relacji z Rosją, a nawet, że doprowadziła do
ich zepsucia. Wskazał, że od dłuższego czasu nie odbyły się żadne dwustronne
spotkania pomiędzy oboma krajami.
REKLAMA
Janukowycz zapewnił, że Ukraina pod jego
kierownictwem wejdzie do rosyjskiej strefy wolnego handlu, język rosyjski będzie
drugim oficjalnym językiem, a rosyjska flota czarnomorska może nie być zmuszona do
ewakuowania się z krymskich portów po upływie dzierżawy w 2017 r. Obiecał też, iż
rozważy uznanie Osetii Południowej i Abchazji.
"Sunday Telegraph" nazywa styl
Janukowycza "nieco rozwlekłym i drętwym", widząc w nim polityka, który chce być
odbierany jako "prostolinijny i wywiązujący się ze swych obietnic".
Janukowycz
zapewnia, że wyciągnął wnioski z błędów z przeszłości: "Różnica między politykiem
mądrym, a niemądrym polega na tym, że ten pierwszy nie powiela tych samych błędów" -
twierdzi.
Zwolennicy Janukowycza przekonani są, że jest on celowo przedstawiany
przez politycznych przeciwników jako potwór: "Miał problemy, ale je przezwyciężył.
Pracował nad sobą. To nie jego wina, że matka osierociła go, gdy miał zaledwie dwa
latka" - powiedziała tygodnikowi Anna German z jego sztabu wyborczego.
Zwycięstwo
Janukowycza w drugiej turze wyborów prezydenckich będzie oznaczać, że Rosja może
mieć więcej do powiedzenia ws. tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę do Europy, a
także i to, że aspiracje członkowskie na rzecz UE i NATO zejdą na dalszy plan -
dodaje od siebie pismo.
pap