Prawdopodobieństwo tego, że podczas piłkarskich mistrzostw Europy dojdzie do przerw w dostawach prądu, jest znacznie większe niż to, że biało-czerwoni przetrwają rozgrywki grupowe. Z danych spółki Polskie Sieci Elektroenergetyczne „Operator" wynika, że polska infrastruktura energetyczna to tykająca bomba, która może eksplodować w każdej chwili. Poznań „wisi” na wybudowanych we wczesnych latach PRL trzech nitkach przesyłu prądu elektrycznego. W tamtych czasach ryzyka nie było – miasto zużywało ponaddwukrotnie mniej energii niż obecnie. Dzisiaj wszyscy specjaliści zgodnie twierdzą, że na liście polskich metropolii zagrożonych tzw. blackoutami (czyli wyłączeniami prądu spowodowanymi awarią) Poznań znajduje się na pierwszym miejscu.
REKLAMA
Przeczytaj więcej w poniedziałkowym wydaniu tygodnika "Wprost".