Zdaniem wiceprzewodniczącego sejmowej komisji spraw zagranicznych Karola Karskiego Ławrow nie
powiedział w Polsce nic poza kilkoma banałami i jedną niestosownością
dotyczącą
tragedii smoleńskiej. Posła oburzyło zwłaszcza to, że szef rosyjskiej
dyplomacji
ocenił, iż obecny rozwój stosunków polsko-rosyjskich zawdzięczamy m.in.
katastrofie
prezydenckiego samolotu, która "w jakiś sposób połączyła nasze narody".
REKLAMA
To bez precedensu
Jednak
najbardziej polityka PiS zbulwersował fakt, iż Ławrow brał w czwartek
udział w
dorocznej naradzie polskich ambasadorów, gdzie, jego zdaniem, formułował
instrukcje
dla polskich dyplomatów. Jak zaznaczył, to zdarzenie bez precedensu, by w
takim
spotkaniu uczestniczył przedstawiciel kraju z zupełnie innego kręgu
politycznego. - Co innego, gdyby był to przedstawiciel kraju wchodzącego w skład
UE lub NATO, ale nie minister spraw zagranicznych państwa, które jest z
przeciwstawnego bloku militarnego. Państwa, które przeciwstawia się
niektórym
decyzjom Polski w kwestii polityki obronnej - stwierdził Karski.
Dużo uśmiechów, mało konkretów
Europoseł PiS Jacek Kurski ocenił , że podczas wizyty Ławrowa w
Polsce było
"dużo słów, wachlowania uszami i uśmiechów, natomiast mało konkretów".
Dodał, że w
ogóle nie wspomniano o konkretach, a te, według niego, to stosunek Rosji
do
umieszczenia w Polsce NATO-wskiej infrastruktury wojskowej, uznanie
polskich racji w
kwestii Gazociągu Północnego oraz udostępnienie Polsce wszystkich
dokumentów i
dowodów rzeczowych z katastrofy smoleńskiej.
- Wygląda mi to na kolejną
wizytę pustych uśmiechów i stagnacji w realnych relacjach między Polską i
Rosją. Mam
wrażenie, że ta wizyta jest esencją polityki PO, która uważa, że PR
zastępuje
rządzenie, a tu uśmiechy kamuflują brak postępu w sprawach, które są
naprawdę ważne
z perspektywy naszego kraju - stwierdził Kurski.
zew, PAP