Wiceszef sejmowej komisji zdrowia Maciej Orzechowski z PO
przekonywał, że
ustawa refundacyjna wraz z jej nowelizacją to nowoczesne rozwiązanie.
Według niego lekarze i aptekarze osiągnęli swoje cele, bo rządzący
usunęli z niej zapisy, które zaskoczyły te
dwa środowiska. - Ustały już wszelkie powody do tego, aby środowiska aptekarskie i
lekarskie mogły protestować. Od dzisiaj recepty powinny być wypełniane
prawidłowo - ocenił poseł PO.
REKLAMA
- Istotą ustawy refundacyjnej wraz z jej nowelizacją jest większa
dostępność leków dla pacjentów, a także sprawienie, by leki były
tańsze i to zarówno z punktu widzenia prywatnego interesu pacjenta, a
także ze społecznego punktu widzenia, bo w końcu Narodowy Fundusz
Zdrowia też wydaje środki publiczne - przekonywał poseł.
Z kolei Andrzej Orzechowski z PO zwracał uwagę, że podmioty, które
najmocniej odczuły i będą odczuwać wejście w życie ustawy refundacyjnej,
czyli koncerny farmaceutyczne
nie protestowały przeciwko nowym regulacjom. - Nie słyszałem o proteście
żadnego z tych podmiotów, mimo iż będą one współpłacić i mimo iż wyniku
negocjacji cenowych leki staniały o 10
proc. - podkreślił.
Główne założenia uchwalonej 13 stycznia noweli ustawy refundacyjnej to: zniesienie kar
dla lekarzy, którzy niewłaściwie wypisują recepty oraz abolicja dla
aptekarzy realizujących
recepty z błędami przed dniem wejścia w życie noweli ustawy
refundacyjnej. Sejmowa większość odrzuciła poprawkę, która wykreślała z ustawy
refundacyjnej zapisy nakładające na
aptekarzy odpowiedzialność finansową za realizację recept zawierających
błędy popełnione np. przez lekarzy. Był to główny postulat Naczelnej
Rady Aptekarskiej.
PAP, arb