Pierwszy krok w tym kierunku został wykonany: Polska negocjuje członkostwo w Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Na razie nadzór nad polityką kosmiczną sprawuje resort gospodarki, ale – jak wynika z naszych ustaleń – tę działkę chce włączyć do swojego ministerstwa Boni. – Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła, ale cyfryzacja ma spore szanse. W tej sprawie potrzebny jest ktoś, kto będzie w stanie na dobre rozruszać tę dziedzinę i uczynić z niej silny impuls modernizacyjny dla polskiej gospodarki. Boni sprawdziłby się w tej roli lepiej od Pawlaka – twierdzi nasz informator.
REKLAMA
Bez względu na to, jak skończy się ten spór, Polska ma powołać Agencję Kosmiczną lub Biuro ds. Polityki Kosmicznej. Tak wynika z rządowego "Planu działań na rzecz rozwoju technologii kosmicznych i wykorzystania systemów satelitarnych w Polsce".
Paweł Poncyljusz, były poseł, który w zeszłej kadencji zajmował się rozwojem technologii kosmicznych, twierdzi, że taka instytucja jest w Polsce potrzebna. - Akcesja do ESA oznacza, że będziemy płacić wysoką składkę członkowską. Te pieniądze mogą wrócić do nas w ramach reinwestycji, ale tylko wtedy, gdy rząd będzie umiał zachęcić polskie firmy do zajęcia się tematyką kosmosu. Stworzenie specjalnej instytucji daje na to szansę a upchnięcie tego zadania w którymś z resortów grozi tym, że sprawa trafi na dno szuflady – twierdzi Poncyljusz.
Michał Krzymowski