Do czego namawia nas Pawlak?

Do czego namawia nas Pawlak?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Benzyna nie może być tańsza - zawyrokował Waldemar Pawlak, enigmatycznie podsuwając Polakom rozwiązanie problemu drogich paliw.
Szef PSL zakomunikował, że wysokie ceny paliw zwiększą inflację (co oznacza realny spadek pensji Polaków) i utrudnią wzrost gospodarczy (będzie żyło się gorzej). - Jednocześnie wysokie ceny paliw bardzo mocno skłaniają do tego, aby przejść na nowe rozwiązania w zakresie energetyki, na większą efektywność energetyczną. Tak wysokie ceny ropy przez długi czas wymuszają radykalne zmiany technologiczne - ocenił wicepremier (cytat za PAP). Co konkretnie miał na myśli Pawlak, nie wiadomo. Możliwości jest kilka.

Po pierwsze, Pawlak mógł nas namawiać, byśmy porzucili samochody i wsiedli na rowery. Byłoby to dla Polaków nowe rozwiązanie w zakresie energetyki: zamiast spalać kupowaną benzynę, obywatele znad Wisły spalaliby kalorie. W ogólnym rozrachunku wychodzi taniej, szybciej i zdrowiej, pomysł wart jest więc implementacji. Obawiamy się jednak, że taką inicjatywę zablokuje natychmiast wiceszefowa PO Hanna Gronkiewicz-Waltz, znana z niechęci do rowerzystów (niedotrzymane obietnice wybudowania ścieżek w Warszawie). Prezydent Warszawy, osoba w rządzącej Platformie wpływowa, może też przeforsować swój punkt widzenia na temat odśnieżania. Gronkiewicz-Waltz jest odśnieżaniu przeciwna, bo to "wyrzucanie pieniędzy w błoto". Efekty tej polityki widać m.in. na warszawskich ścieżkach rowerowych. Ostrzegamy - jazda rowerem po zdradliwym śniegu jest mało efektywna energetycznie i czasowo, a i połamane kończyny długo się zrastają. Rowerowy plan Pawlaka sprawdziłby się tylko przez parę miesięcy w roku. To za mało.

Może więc wicepremierowi chodziło o nowe sposoby napędzania pojazdów? Nie benzyną a prądem? To też dobra myśl, ale najpierw trzeba ten prąd wyprodukować. Jak? Z węgla? Źle, bo choć 95 proc. polskiej energii bierze się z "czarnego złota", to pakiet klimatyczny mamy za rogiem i emisja CO2 stanie się luksusem. Polska to nie wulkan, żeby mogła emitować dwutlenek węgla w wielkich ilościach, za darmo i beż żadnych konsekwencji. Więc może "zielona" energia? To wymaga ogromnych inwestycji, a "zielony" prąd jest jeszcze droższy od tego z węgla. Energia nuklearna? Mamy w Polsce 0 (słownie: zero) elektrowni atomowych i nie wszystkim politykom państw ościennych (głównie Niemcom) podoba się, że zaczynamy pierwszą budować. Po Fukushimie klimat dla energii z reaktora raczej się oziębił, a i samo słowo budzi emocje. Jedne państwa mogą mieć atomowe i prąd, i bomby, innym się nie pozwala. Kto wie, czy i Polsce ktoś kiedyś nie zechce zabronić i sankcjami jej obłożyć. Może lepiej nie ryzykować?

To jak walczyć z wysokimi cenami benzyny? Może sposobem Janusza Palikota, który ogłosił, że "Polska jako kraj średnio zaawansowany technologicznie musi kopiować i kraść, bo nie dokonamy skoku technologicznego bez tych kradzieży". Palikot co prawda mówił o filmach, ale skoro można "kopiować i kraść" jedno, to czemu nie drugie? Policja wszystkich nie złapie przecież.

Jest i inny sposób - sprawić, żeby w Polsce opłacało się pracować i produkować, żeby przejrzyste prawo eliminowało korupcję, stwarzało równe szanse i zachęcało do inwestowania. By przedsiębiorca nie tracił czasu na pojmowanie zawiłości podatkowych lecz koncentrował się na rozwijaniu biznesu. By urzędnik jedną bezkarnie błędną decyzją nie mógł zniweczyć dorobku życia uczciwego obywatela. Byśmy się bogacili.

Ale Waldemar Pawlak wie, że to wszystko wymagałoby pracy. Łatwiej jest powiedzieć, że się nie da. A potem wsiąść do limuzyny, napędzanej paliwem kupionym z pieniędzy podatników.

Paliwowy problem - szczegóły na Wprost.pl:

Pawlak: benzyna tańsza nie będzie. Ale może być droższa

2 euro za litr benzyny: rzymianie przesiadają się z samochodów do autobusów

Iran ostrzega: za baryłkę ropy będziecie płacić 150 dolarów

Palikot o prawie do darmowych filmów: Polak nie jest bogaty, musi kopiować i kraść