No to mamy problem z głowy

No to mamy problem z głowy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jeszcze dziesięć lat i o korupcji zapomnimy. To pewne. Gdy dorosną dzisiejsi czwartoklasiści będą wyjątkowo bezwzględni w zwalczaniu łapownictwa. Ministerstwo Edukacji uświadomiło nam również dlaczego tak wiele mamy afer: za mało o korupcji mówimy.
Pomysł pogadanek z dziećmi na temat korupcji poraża naiwnością. "Dajmy spokój dorosłym, tym już nic nie pomoże, bo zostali źle wyedukowani. Dzieciom możemy i musimy pomóc" - tak pewnie pomyśleli pomysłodawcy wprowadzenia do szkół zajęć o łapownictwie. Łatwo jednak przewidzieć, że same lekcje niewiele dadzą. Problem z korupcją wcale nie polega bowiem na tym, że jesteśmy nieświadomi zagrożenia, nie wiemy jak się przed nim bronić, nie wiemy co robimy. Przeciwnie. Łapówkarze doskonale zdają sobie sprawę z tego co robią, a zwłaszcza co zyskują.

Jak im przeciwdziałać? Zacząć trzeba od likwidacji systemu, który sprzyja zachowaniom korupcyjnym. Mądrzy ludzie dawno już wymyślili kilka skutecznych sposobów walki z tą plagą, np. ograniczenie uznaniowości urzędniczej czy prywatyzacja. Tym jakoś władze zajmują się niechętnie. Efektowniej jest im mówić, że walczą z korupcją już od szkoły podstawowej. Tyle, że to walka z wiatrakami, klasyczny przykład działań zastępczych. Uczciwości nie da się bowiem tak po prostu zaszczepić na lekcjach.

Rafał Pleśniak