Prognozy dla Polski i świata na kolejne 35 lat

Prognozy dla Polski i świata na kolejne 35 lat

Mateusz Morawiecki. Kadr ze spotu
Mateusz Morawiecki. Kadr ze spotu / Źródło: YouTube / Kancelaria Premiera
Z okazji 35-lecia naszego tygodnika poprosiliśmy laureatów tytułu Człowiek Roku „Wprost”, który przyznajemy od 1991 r., o ich prognozy dotyczące Polski, Europy i świata. Obecni i byli premierzy, prezydenci oraz liderzy opinii. Osoby, które przez ostatnie dekady kształtowały rzeczywistość, zasiadły dziś przy wigilijnym stole „Wprost”.

Przyszłością jest gospodarka

MATEUSZ MORAWIECKI, premier Polski, Człowiek Roku 2018 r.

Niezależnie od systemu politycznego i gospodarczego jest jedna rzecz, która odróżnia kraje odnoszące sukcesy od krajów, które tych sukcesów nie odnoszą. Jest to bliska, ale zdrowa współpraca między światem gospodarki a światem polityki. Na takiej współpracy mi również zależy. Ta zdrowa współpraca będzie miała miejsce, gdy dziennikarze będą bezkompromisowo patrzeć nam na ręce. Dziennikarz musi być odważny, musi wpływać na opinię publiczną. Już Danton ponad 200 lat temu przekonał się, jak niekiedy ta opinia publiczna potrafi być kapryśna. Mimo to podchodzę do opinii publicznej z ogromną pokorą, jest to nasz najważniejszy punkt odniesienia. Dziennikarze, w tym dziennikarze tygodnika „Wprost”, z tak wspaniałą tradycją 35 lat, dbają o to, by ten przekaz był prawdziwy i głęboki. Wierzę, że będziemy zmieniać polską rzeczywistość w kierunku gospodarki coraz bardziej polskiej, opartej na polskiej własności, coraz bardziej zasobnej, służącej ludziom, rodzinom i całemu społeczeństwu. Gospodarki podejmującej się nowych wyzwań i wzmacniającej cały nasz piękny kraj.

Wypowiedź z ostatniej gali Człowieka Roku „Wprost”

Będziemy pośrednikiem między wschodem a zachodem

LECH WAŁĘSA, prezydent RP w latach 1990-1995, legendarny przywódca Solidarności, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, Człowiek Roku „Wprost” 1995 r.

ROZWOJU ŚWIATA NIE ZATRZYMAMY, komórek nie wyrzucimy, internetu nie zablokujemy. Wszyscy pójdziemy więc w kierunku globalizacji. Demokracja przetrwa, ale będzie inna. Trzeba będzie stworzyć do niej ramy, mocno ją uporządkować, choć niektórzy będą krzyczeć, że odbiera się im wolność. Tak bywało w przeszłości. Gdy na ulicach pojawiły się samochody, każdy jeździł jak chciał. Potem jednak stworzono kodeks drogowy, żeby wszyscy nawzajem się nie pozabijali. Podobny kodeks będzie trzeba stworzyć dla Europy, a może i dla świata. Wolny rynek również przetrwa, ale będzie bardziej sprawiedliwy.

Granic nie będzie, bo w epoce globalizacji granice nie mają sensu. W Europie większą rolę będą odgrywały regiony, bo przecież góralom z Polski, Słowacji czy Ukrainy bliżej do siebie niż do rybaków znad Bałtyku. Kiedy byłem prezydentem, pytałem naukowców, jaka jest przyszłość naszego narodu. Odpowiedzieli mi, że będzie nas coraz mniej. Najwyżej jakieś 20 mln. Niestety Pan Bóg dał Polakom trzy miesiące lata, więc ludzie nie będą chcieli tu przyjeżdżać, bo będzie im za zimno. Ziemia – głównie piąta czy szósta klasa – więc na rolnictwie też wielkich pieniędzy nie zrobimy. Nasza narodowa martyrologia przestanie mieć znaczenie, bo w epoce, w której ludzie nie walczą ze sobą zbrojnie, nikogo nie będzie interesowało, że czyjś dziadek bohatersko poległ w walce. Licytowanie się, kto więcej ucierpiał w historii, też nie będzie miało większego sensu. Tak więc największym naszym bogactwem będzie nasze położenie w samym środku Europy. W epoce ziemi, kiedy ludzie ze sobą walczyli o każdy skrawek terytorium, położenie między Rosją a Niemcami było dla nas przekleństwem. Za 35 lat stanie się jednak błogosławieństwem. Będziemy pośrednikiem między Wschodem a Zachodem i to zbuduje naszą pozycję w świecie.

Świat odejdzie od populizmu

ALEKSANDER KWAŚNIEWSKI, prezydent Polski w latach 1995 -2005, Człowiek Roku „Wprost” 1993 r.

CZY ISTNIEJE SZANSA NA ODWRÓCENIE POPULISTYCZNEGO, NACJONALISTYCZNEGO TRENDU, który zalewa nie tylko Polskę, lecz także cały świat? Moim zdaniem to nie tyle szansa, ile konieczność. Obecna fala populizmu to mimo wszystko epizod. Walka z globalizmem, z nowymi technologiami, wręcz z rozwojem cywilizacyjnym na dłuższą metę nie ma sensu. Pewnych procesów nie da się zatrzymać. Dla antyglobalistów strawestuję „Międzynarodówkę”: „Bój to jest Wasz ostatni”.

Żyjemy w świecie, w którym komunikacja jest coraz szybsza, skuteczniejsza i powszechniejsza. Nawet Chińczycy odpuścili i zrezygnowali z izolowania kraju od globalnej sieci internetowej orazblokady informacyjnej próbującej oddzielić kraj od reszty świata. Jestem też przekonany, że kolejny prezydent USA, który przyjdzie po Donaldzie Trumpie, wróci do koncepcji ścisłej współpracy międzynarodowej, w tym amerykańsko-europejskiej. Hasło „America first” wyraźnie się wyczerpie i czują to już sami Amerykanie. Pytanie podstawowe, jak długo ten epizod będzie trwał i jaką cenę zapłacimy za jego zakończenie. Za poprzednie fale populizmu i nacjonalizmu świat płacił cenę bardzo wysoką. Niekiedy w postaci światowych wojen. Mam nadzieję, że tym razem tak źle nie będzie.

Polacy i Ukraińcy będą wzorem współpracy

WIKTOR JUSZCZENKO, prezydent Ukrainy w latach 2005-2010, Człowiek Roku „Wprost” 2004 r.

KIEDY MYŚLĘ O POLAKACH, ZAWSZE CZUJĘ POZYTYWNE EMOCJE. Mam poczucie, że trudne dzieje historyczne, którymi Was Bóg obdarzył, potrafiliście wykorzystać do zbudowania silnego narodu i silnego państwa. My, Ukraińcy, bardzo to w was podziwiamy. Mam nadzieję, że nasze narody wrócą na drogę wzajemnego pojednania i będą budować wspólną przyszłość w zjednoczonej Europie, stając się wzorem współpracy dla innych. Być może także dla Rosji. Już dziś bez Polski nie można rozstrzygać żadnej europejskiej sprawy. Życzę, by w przyszłości ta Wasza pozycja w Europie się wzmacniała. Z okazji 35-lecia tygodnika „Wprost” chcę też wyrazić uznanie dla polskich dziennikarzy. Podziwiam Wasze profesjonalizm, niezależność, ale także to, że w swojej pracy nie zapominacie o polskiej racji stanu. Trochę Wam tego zazdroszczę, bo na Ukrainie bywa z tym różnie.

Polska powinna być liderem europy

BRONISŁAW KOMOROWSKI, prezydent Polski w latach 2010-2015, Człowiek Roku „Wprost” 2012 r.

Nie mam wątpliwości, że Europa i świat przeżywają trudny okres. Jestem przekonany, że w tej sprawie wiele tropów może prowadzić do rosyjskich przeciwników integracji europejskiej. My, Polacy, tym bardziej więc powinniśmy pamiętać, że integracja jest jedyną gwarancją bezpiecznego rozwoju Polski. Nasz kraj nie leży na Wyspach Brytyjskich, lecz na kresach zachodniego świata, dlatego bardziej niż inni powinniśmy zwalczać pokusy rozluźniania naszych relacji z Unią.

To, co urządza dziś rząd PiS, to z punktu widzenia strategicznych interesów naszego narodu samobójstwo, podcinanie gałęzi, na której Polska siadła w wyniku działań wielu mądrych osób. Zamiast dystansować się wobec Europy, powinniśmy się raczej zakopać w proces integracji europejskiej po sam czubek głowy, być liderem tego procesu i w ten sposób stawać się jednym z liderów Europy. Na szczęście wierzę w zdrowe odruchy narodu polskiego i jestem przekonany, że nie da się on nabrać na populistyczne mrzonki. Nawet jeśli dziś PiS ma wysokie notowania, to przecież nadal 80 proc. Polaków popiera członkostwo Polski w Unii. Ludzie, często lepiej niż niektórzy politycy, rozumieją, że każde działanie, które osłabia Unię, jest sabotażem wobec naszych interesów narodowych.

Polacy nie będą musieli wyjeżdżać za chlebem

JAROSŁAW KACZYŃSKI, premier Polski w latach 2006-2007, twórca i prezes Prawa i Sprawiedliwości, Człowiek Roku „Wprost” 2005 i 2015 r.

W LUTYM 2016 R., PODCZAS UROCZYSTOŚCI PRZYZNANIA MI PRZEZ TYGODNIK „WPROST” tytułu Człowieka Roku 2015 r., powiedziałem, że nasz obóz polityczny nie robi niczego nadzwyczajnego, że po prostu przywraca realną politykę społeczną, będącą z jednej strony wyrazem wrażliwości i empatii, z drugiej reakcją na rodzące się z wykluczenia różnych grup społecznych zagrożenia dla naszego państwa, dla Polski. Podkreślałem, że realizowanie takiej polityki wymaga skutecznej polityki gospodarczej, a będący tego efektem rozwój naszego kraju nie jest możliwy bez zasadniczej naprawy państwa. To zadanie, którego się wówczas podjęliśmy i które dziś wykonujemy, można by w najkrótszej formule określić jako przywracanie normalności. Było przecież rzeczą arcynienormalną, arcyniemoralną i arcynieuczciwą przymykanie przez tyle lat przez naszych poprzedników oka na proceder okradania budżetu państwa, czyli okradania nas wszystkich z kilkudziesięciu miliardów złotych rocznie. To jest sprawa bodaj najbardziej w wymiarze finansowym spektakularna, jeśli chodzi o rozmiary i głębokość kapitulacji państwa polskiego.

Innym drastycznym i dramatycznym przejawem tej niemocy było wywieszenie przez koalicję PO-PSL białej flagi w dziedzinie polityki międzynarodowej, faktyczna rezygnacja z prawa do posiadania, artykułowania i obrony własnych narodowych interesów. To, co czynimy w sferze polityki zagranicznej, także jest przywracaniem normalności. Wierzę głęboko, że rządy Zjednoczonej Prawicy dadzą Polkom i Polakom poczucie, że żyją w normalnym państwie, w pięknym kraju, z którego nie warto wyjeżdżać za chlebem. I tego chciałbym Polsce i nam wszystkim życzyć.

Z listu do redakcji „Wprost” z okazji przyznania Nagrody Kisiela 2018

Wrócimy do idei Jagiellońskiej

JERZY BUZEK, premier Polski, Człowiek Roku „Wprost” 1998 i 2009 r.

KIEDY WYOBRAŻAM SOBIE PRZYSZŁOŚĆ POLSKI, to widzę ją w kontynuacji idei jagiellońskiej. Byliśmy wtedy zakotwiczeni w świecie wartości Zachodu, a jednocześnie otwarci na Wschód. Za Jagiełły na Wawelu mówiono częściej po białorusku niż po polsku Jerzy Buzek: i nikomu to nie przeszkadzało. Na początku XV w. Polska potrafiła wziąć w obronę prześladowanych przez Zakon Krzyżowy Prusów. Polskiemu królowi groziła wtedy, ekskomunika, a mimo to potrafililiśmy na soborze w Konstancji przekonać papieża, że mamy rację.

To był wielki międzynarodowy sukces naszej dyplomacji! Dziś również musimy być mocno osadzeni w cywilizacji zachodniej, z jej demokratycznymi i wolnorynkowymi zasadami, jednocześnie będąc otwartymi na Wschód. To dla nas wielka szansa. To, czy tę szansę wykorzystamy, zależy nie tylko od nas, lecz także od kierunku, w którym pójdą Europa i świat. Dziś człowiek i rzeczy, które stworzył, pozostają w fazie coraz większego konfliktu, o czym często przypomina papież Franciszek.

Dobrobyt i konsumpcjonizm stają się naszym przekleństwem. Ziemię zasypują śmieci, niszczymy klimat, co może stać się początkiem wielkiego kryzysu ekologicznego. To wizja dość apokaliptyczna, ale prawdziwa. Swój niedawny wykład na Politechnice Gdańskiej zatytułowałem „Czy inżynierowie uratują Europę”. Odpowiedź brzmiała: tak, jeśli będzie w niej więcej humanizmu. Przyszłość naszego kontynentu tkwi więc w odpowiedzi na pytanie, czy w ramach rozwoju techniki i wolnego rynku uda nam się utrzymać człowieczeństwo. Zakończony szczyt klimatyczny w Katowicach w gruncie rzeczy też tego dotyczył. Jeśli miałbym nam wszystkim składać noworoczne życzenia, to chciałbym właśnie, żeby odpowiedź na to pytanie była pozytywna.

Ludzkość idzie w dobrym kierunku

LESZEK MILLER, premier Polski w latach 2001-2004, Człowiek Roku „Wprost” 2001 i 2002 r.

BARDZO SOBIE CENIĘ PROCES INTEGRACJI EUROPEJSKIEJ, liczę więc, że Europa się obroni. Może wiele osób zadziwię, ale chciałbym, żeby projekt Europy dwóch prędkości się powiódł. Jeśli Europa chce skutecznie odpowiadać na globalne wyzwania i być partnerem dla Chin i USA, musi się mocniej zintegrować. Tytuł Człowieka Roku „Wprost” dostałem dwa razy, drugi raz wspólnie z Günterem Verheugenem, który wprowadzał nas do Unii. Pamiętam swoje z nim rozmowy. Opowiadał, jak musiał, jako komisarz, kruszyć opór kolegów, którzy twierdzili, że Unia Europejska nie może się rozszerzyć za bardzo i za szybko.

Proponowano stopniowe wchodzenie poszczególnych państw do Unii, przy czym Polska miała być na samym końcu. Bano się, że Unia złożona z 25 krajów może nie dać sobie rady. Dziś sam się zastanawiam, czy te 28 lub 27 krajów to rzeczywiście nie za dużo. One są na różnych poziomach rozwoju, mają sprzeczne interesy. Trudno jest w tak dużym gronie uzgadniać stanowiska. Dlatego liczę, że duet Francja i Niemcy stworząyjasną ofertę: integrujemy się ściśle wokół strefy euro, zapraszamy wszystkich do tej integracji, ale na siłę nikogo nie ciągniemy. Polska jest dziś na zakręcie. Pytanie, jak z tego zakrętu wyjdziemy. Odejście od zasad demokracji liberalnej byłoby bardzo groźne. Mimo wszystko w przyszłość patrzę z optymizmem. Ludzkość generalnie idzie w dobrym kierunku. Młode pokolenie nie pamięta granic. Jakiś czas temu jechałem z wnuczką do Niemiec. „Wiesz, Monika, tu była kiedyś granica”. A ona na to: „No i co z tego?”. W ogóle się tym nie zainteresowała. To było dla niej jak opowieść z innej planety. Pomyślałem, że w sumie może to i dobrze. Młode pokolenie nie ma już tych obciążeń co my.

Od zawsze jestem optymistką

HENRYKA KRZYWONOS, legendarna działaczka opozycji demokratycznej, Człowiek Roku „Wprost” 2010 r.

Sytuację Polski oceniam dziś bardzo krytycznie. Tak naprawdę w demokratycznym państwie opozycja jest silna głosami wyborców. I dlatego jeżdżę i namawiam do wzięcia udziału w głosowaniach, bo to, że polityka nas nie interesuje, nie znaczy, że polityka nie interesuje się nami, a szczególnie naszymi pieniędzmi. I bardzo się cieszę, że jednoczenie opozycji coraz bardziej się udaje. Od zawsze jestem optymistką. Przecież nawet w stanie wojennym, bez internetu, prasy i telewizji, potrafiliśmy się zorganizować i działać. Dostawaliśmy wpierdziel, a mimo to się nie poddawaliśmy. Tym bardziej teraz się nie poddamy. Moim marzeniem jest to, by Polska przyszłości nie wyglądała tak jak za mojej młodości. Choć, niestety, coraz częściej myślę, że zmierzamy w tym kierunku. Młodzi nie pamiętają czasów, gdy w sklepach nie było niczego, nie mogliśmy wyjeżdżać za granicę, gdy rodzeństwo musiało chodzić na zmianę w jednych butach, bo matka zgubiła kartkę na obuwie. Dlatego liczę, że Polacy się zmobilizują i będą budować normalny kraj.

Wiele będzie zależało od Chin

LESZEK BALCEROWICZ, wicepremier i minister finansów w latach 1989-1991 i 1997-2000, twórca polskiej transformacji ekonomicznej, Człowiek Roku „Wprost” 1991 r.

ZA 35 LAT ŚWIAT BĘDZIE Z PEWNOŚCIĄ BARDZO ODMIENNY OD OBECNEGO. O jego kształcie w największym stopniu zadecyduje postęp nauki i techniki, którego wyników z oczywistych powodów nie da się przewidzieć. Na krótszą metę wielkie znaczenie będzie miał bieg zdarzeń w Chinach, a w tym, czy pójdą one drogą liberalizujących reform polityczno-gospodarczych, czy też drogą agresywnego nacjonalizmu. A co do Polski? Zamiast fantazjować, jak będzie ona wyglądać za 35 lat, skupmy nasze wysiłki na tym, by powstrzymać i odwrócić jej ustrojową i międzynarodową degradację, która następuje w ciągu ostatnich trzech lat.

Pozostać normalnym i normalnym umrzeć

JAN ROKITA, jeden z czołowych polityków PO, który w 2007 r. odszedł z życia publicznego. Człowiek Roku „Wprost” 2003 r.

W SWOICH DECYZJACH ŻYCIOWYCH STARAM SIĘ BYĆ KONSEKWENTNY. Gdy 10 lat temu podejmowałem decyzję o odejściu, uważałem, że jest ona dobra. Dziś wiem, że była bardzo dobra. W tym czasie polska polityka rozwinęła się w kierunku tak skrajnie wrogich namiętności, paraliżujących wszelką myśl państwową, że już z pewnością nie mógłbym się w niej odnaleźć. Moją pasją życiową w polityce było przecież wyłącznie budowanie państwa. Dziś nie czuję emocjonalnej więzi ani z obozem rządzącym, ani z opozycją. Moment wyjścia z polityki przeżyłemjako coś na kształt wyzwolenia. Co prawda byłem przekonany, że znalezienie nowego sposobu na życie po pięćdziesiątce będzie trudne. Okazało się, że nie jest. Moje życie jest dziś lepsze i bardziej sensowne, niż byłoby, gdybym każdego dnia miał się szamotać w polityce. Mogę się przyznać, że te 18 lat, które spędziłem w polityce, to był czas, kiedy prawie nie czytałem książek. Z braku czasu. Teraz mam czas na lektury, spędzanie czasu we Włoszech, pogłębianieduchowości, pracę nad sobą... Ekscentryzm jest plagą naszych czasów! Wszyscy chcą zwracać na siebie uwagę, zrobić z siebie jakieś widowisko. To naprawdę straszne. Ja absolutnie nie chcę. Dlatego powtarzam sobie w duchu: „Boże, pozwól mi pozostać normalnym i normalnym umrzeć!”.

Państwa zbankrutują

KAROLINA I TOMASZ ELBANOWSCY, działacze społeczni (Fundacja Rzecznik Praw Rodziców), Ludzie Roku „Wprost” 2014 r.

W ROKU 2050 NIE TYLKO NIE BĘDĄ JUŻ ISTNIAŁY ZUS ANI KRUS, ale też mało kto będzie pamiętał, że tego rodzaju piramidy finansowe działały, a do tego były traktowane poważnie. Do tego czasu politycy będą musieli się uporać z masowymi protestami, bankructwem państw i ograniczeniem świadczeń dla armii emerytów do poziomu, który będzie drastycznie niski. Dziś tak powszechne przeświadczenie, że starsze osoby mają prawo do korzystania z „uzbieranych składek”, na które przecież pracowali latami, stanie się miejską legendą. Wszystko to z powodu demografii. Powszechnym problemem stanie się też samotność osób starszych, która już kazała rządowi Wielkiej Brytanii utworzyć Ministerstwo Samotności. Naszym rówieśnikom, którzy marzą o szczęśliwej starości, doradzilibyśmy oszczędzanie i inwestycje w dzieci. Jest nadzieja, że Polska będzie na tle państw zachodnich enklawą starej, prawdziwej Europy. Kto był w Paryżu 20 lat temu i w ostatnim roku, wie, o czym mówimy.

WSZYSTKIE WYPOWIEDZI, POZA ZAZNACZONYMI, POCHODZĄ Z WYWIADÓW UDZIELONYCH „WPROST” W 2018 R.

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 51/2018
Więcej możesz przeczytać w 51/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0