Drugie z rzędu zwycięstwo Hamiltona w GP Formuły 1

Drugie z rzędu zwycięstwo Hamiltona w GP Formuły 1

Lewis Hamilton z teamu McLaren-Mercedes wygrał wyścig o Grand Prix USA, siódmą eliminację mistrzostw świata Formuły 1. Brytyjczyk odniósł drugie zwycięstwo w odstępie tygodnia, po triumfie w GP Kanady, dzięki czemu umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji MŚ kierowców.

Na torze w Indianapolis 22-letni Hamilton wyprzedził partnera z teamu McLaren-Mercedes - Hiszpana Fernando Alonso, mistrza świata z ostatnich dwóch sezonów. Na trzecim i czwartym miejscu zostali sklasyfikowani kierowcy Ferrari: Brazylijczyk Felipe Massa i Fin Kimi Raikkonen.

Po siedmiu startach tego sezonu Hamilton ma w dorobku 58 punktów i wyprzedza o dziesięć Alonso. Sklasyfikowani za nimi Massa i Raikkonen mają odpowiednio 39 i 32 punkty. Mimo nieobecności w Indianapolis siódmą pozycję w klasyfikacji kierowców utrzymał Robert Kubica z BMW-Sauber.

W rywalizacji konstruktorów McLaren-Merdcedes ponownie odskoczył rywalom, bowiem ma już 106 punktów - o 35 więcej od Ferrari oraz o 67 pkt więcej od ekipy BMW-Sauber.

Jeden punkt zdobył w niedzielę debiutujący w Formule 1 Sebastian Vettel, który zastąpił w GP USA Kubicę. 19-letni Niemiec zakończył wyścig na ósmej pozycji, ale do mety nie zdołał dojechać lider zespołu, jego rodak, Nick Heidfeld.

Heidfeld przez większość wyścigu jechał na piątej pozycji, ale na 17 okrążeń przed metą nagle zwolnił, dzięki czemu zaczęli go wyprzedzać inni kierowcy. Po chwili zjechał na pobocze i zrezygnował z dalszej jazdy w wyniku defektu skrzyni biegów.

Niedzielny wyścig był też pechowy dla innego Niemca - Nico Rosberga, który wystartował z 14. pozycji. Kierowca teamu Williams jako jedyny w stawce przyjął strategię jednej wizyty w boksie, więc zdecydował się na tankowanie i zmianę opon dopiero po pokonaniu 43 rund.

Trudów wyścigu i odważnej jazdy Rosberga, który przed awarią był sklasyfikowany na szóstej pozycji, nie wytrzymał jednak silnik, który eksplodował na cztery okrążenia przed metą. Dzięki temu na ostatnie punktowane miejsce przesunął się Vettel.

Tegoroczna Grand Prix USA nie dostarczyła zbyt wiele emocji, bowiem od startu do mety na prowadzeniu znajdował się Hamilton (poza dwoma okresami wizyt w boksie), który stopniowo powiększał przewagę nad rywalami. Jako jedyny walkę z nim nawiązał Alonso, który w połowie dystansu tracił do niego niespełna pół sekundy, ale nie zdołał go wyprzedzić, a w końcówce wyścigu wyraźnie skupił się na dowiezieniu punktów do mety.

Trochę inaczej wyglądała walka o miejsce na trzecim stopniu podium, bowiem niemal do samego końca Raikkonen próbował wyprzedzić Massę, ale bezskutecznie. Fin, jako jedyny z 22 kierowców, rozpoczął wyścig na twardych oponach i przy dwóch kolejnych wizytach w boksie zmieniał ogumienie na miękkie, bardziej przyczepne.

Na miękkich oponach spisywał się lepiej od Brazylijczyka, ale nie zdołał go wyprzedzić w wyniku drobnych błędów, spowodowanych zbyt agresywną jazdą. Jednak pojedynek tej pary przysporzył najwięcej emocji w drugiej części wyścigu.

Do licznych przetasowań dochodziło tylko poza czołową czwórką, a za plecami kierowców McLaren-Mercedes i Ferrari najlepiej spisywał się Heikki Kovalainen z Renault. Fin zakończył wyścig na piątym miejscu, przed Włochem Jarno Trullim z Toyoty oraz Australijczykiem Markiem Webberem z Red Bull-Renault, który zdobył pierwsze punkty w sezonie.

Od 2000 roku, kiedy Grand Prix USA przeniesiono do Indianapolis, dopiero po raz drugi w imprezie tej nie odniósł zwycięstwa kierowca z Ferrari. Ostatnio sytuacja taka miała miejsce w 2001 roku, za sprawą Fina Miki Hakkinena z McLaren-Mercedes.

pap, ss

Czytaj także

 0