Ambasador Pietrzyk wróci do Iraku

Ambasador Pietrzyk wróci do Iraku

Ambasador gen. Edward Pietrzyk, który w październiku ucierpiał w zamachu w Bagdadzie, wraca do Iraku. Po czwartkowym spotkaniu z szefem MSZ Radosławem Sikorskim powiedział, że dostał zgodę na powrót i chce być w stolicy Iraku nie później niż 10 grudnia, choć może się zdarzyć, że dotrze tam nieco później.

 

"Z takich ludzi jak Edward Pietrzyk mój resort (MSZ), tak jak poprzedni resort, w którym służyłem (MON), jest dumny" - podkreślił Sikorski po spotkaniu z Pietrzykiem, które odbyło się w Pałacyku MSZ przy ul. Foksal w Warszawie.

Oświadczył też, że jest "pod szczególnym wrażeniem tego, że pan ambasador zgłasza się z powrotem na służbę". "Myślę, że to dowodzi, że mamy w kraju ludzi, którzy są gotowi służyć Rzeczypospolitej, ryzykować życiem, tak jak w tym wypadku" - powiedział Sikorski.

Podziękował też gen. Pietrzykowi po pierwsze za jego "efektywną pracę, a po drugie, za to ryzyko i za poświęcenie, jakie pokazał".

Sam Pietrzyk po rozmowie z ministrem powiedział: "Właśnie uzyskałem zgodę pana ministra na powrót. Dokładny termin trudno mi w tej chwili określić. Ja chciałbym, aby to było nie później, niż 10 grudnia".

Wcześniej, podczas oficjalnej wypowiedzi po spotkaniu z Sikorskim, Pietrzyk zapowiedział, że zamierza wyjechać do Iraku "tak szybko, jak się da". "Ale nie sądzę, żeby to było szybciej, niż pierwsza dekada grudnia, a być może trochę później, zobaczymy". Jak dodał, zależy to nie tylko od jego dobrej woli i chęci.

Pietrzyk stwierdził, że Bagdad to miejsce, stworzone dla niego. "Mamy tam dużo do zrobienia, zwłaszcza w tej chwili, w perspektywie wycofania naszych wojsk. Trzeba się zastanowić, co dalej, jak dalej rozwijać relacje z Irakiem, w jakim kierunku - pewną koncepcję przedstawię wkrótce panu ministrowi" - powiedział ambasador.

Dziękował też ministrowi za zezwolenie na wyjazd do Bagdadu.

Potem, w rozmowie z dziennikarzami Pietrzyk zaznaczył, że jedzie do Bagdadu - "oczywiście, że na stałe". "A co ja w odwiedziny jeżdżę? To jest moja praca, służba" - mówił.

Jak dodał, jest zdrowy, natomiast "oparzenia goją się naprawdę trudno". "To jest nie tyle bolesny, ile długotrwały proces i to jest cała bieda" - powiedział ambasador.

Do zamachu na konwój, w którym jechał Pietrzyk, doszło 3 października w bagdadzkiej dzielnicy Karrada, na skrzyżowaniu niewielkiej uliczki prowadzącej do rezydencji ambasadora. W wyniku odniesionych obrażeń w zamachu zmarł funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu Bartosz Orzechowski. Podczas ataku rannych zostało też kilku innych funkcjonariuszy BOR.

Tuż po zamachu ambasador trafił do amerykańskiej bazy wojskowej w niemieckim Ramstein, skąd 5 października został przewieziony do Zachodniopomorskiego Centrum Leczenia Ciężkich Oparzeń w Gryficach. Był w bardzo ciężkim stanie. Miał oparzenia dróg oddechowych i 25 proc. powierzchni ciała. Przez jakiś czas był zaintubowany. Lekarze zdecydowali o wprowadzeniu go w tzw. śpiączkę farmakologiczną.

9 listopada Pietrzyk opuścił szpital w Gryficach, gdzie przez blisko pięć tygodni był leczony. Jak zapewniali lekarze, generał opuszczał placówkę w dobrym stanie. Jeszcze tego samego dnia udał się do Warszawy.

Już na konferencji prasowej w dniu opuszczenia szpitala Pietrzyk zadeklarował, że zamierza wrócić do Iraku. "Niedługo będę gotowy, żeby jechać i tę misję kontynuować" - zapowiadał wówczas.

pap, ss

Czytaj także

 0