„Nauczyciele widzą potrzebę ulgi i głębszego oddechu”. Co zrobi MEN?

„Nauczyciele widzą potrzebę ulgi i głębszego oddechu”. Co zrobi MEN?

Barbara Nowacka
Barbara Nowacka Źródło: PAP / Maciej Kulczyński
Barbara Nowacka, komentując zamieszanie związane z listą lektur zaznaczyła, że „priorytetem jest, aby dzieci i młodzież więcej czytały”. Zdaniem szefowej MEN widoczny jest „wielki kryzys czytelnictwa i czytania ze zrozumieniem”.

Rzecznik rządu Adam Szłapka zaprzeczył w środę 30 lipca, że dojdzie do zmiany w kanonie lektur. „Ministerstwo Edukacji nie wykreśla żadnych tytułów z listy” – zapewnił Adam Szłapka. „Propozycje ekspertów, nawet te najbardziej emocjonujące, pozostają propozycjami ekspertów, a nie działaniem MEN” – skomentowała z kolei Barbara Nowacka.

„Nie jest prawdą, że eksperci wśród swoich recenzowanych propozycji postulują likwidację obowiązkowości lektur lub całych listy lektur, włącznie z kanonem polskiej literatury w klasach IV-VI oraz VII-VIII” – podkreśliło natomiast Ministerstwo Edukacji Narodowej w oświadczeniu.

Zamieszanie ws. listy lektur. MEN zabrało głos

„Nauczyciele, we wstępnej propozycji ekspertów Instytutu Badań Edukacyjnych – Państwowego Instytutu Badawczego, mieliby jednak w klasach IV-VI otrzymać większą autonomię w doborze lektur, w ramach szerokiej listy pozycji narodowych i światowych, co było wielokrotnie przez środowisko nauczycielskie postulowane” – dodano.

Propozycje mają najpierw zostać poddane recenzjom naukowców i praktyków, potem przesłane do MEN w celu dalszej pracy nad nimi oraz poddane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej konsultacjom publicznym, które planowane są na przełom września i października.

Zmiany w kanonie lektur. Barbara Nowacka: Lista zawsze wzbudza emocje

W czwartek Polsat News poprosił Nowacką o komentarz. – Lista lektur zawsze wzbudza emocje. Wolałabym, żebyśmy bardzo poważnie podchodzili do tematu czytelnictwa dzieci, ale też tego, w jaki sposób prowadzona jest reforma – tłumaczyła całe zamieszanie szefowa MEN. Nowacka wyjaśniała, że „priorytetem jest, aby dzieci i młodzież więcej czytały”. Jej zdaniem widoczny jest „wielki kryzys czytelnictwa i czytania ze zrozumieniem”.

– Mam wielką prośbę do polityków, żeby chociaż czytali źródła. Mamy uczyć młodzież rozróżniania prawdy od fałszu, walki z fake newsami, po czym połowa klasy politycznej propaguje fake newsy, bo nie przeczytała wywiadu i kieruje się nagłówkiem, który nadinterpretują – powiedziała minister edukacji narodowej. Szefowa zespołu ds. podstaw programowych z języka polskiego dr Kinga Białek tłumaczyła, że celem jest, aby uczniowie czytali co najmniej cztery duże książki rocznie.

Ekspertka o kanonie lektur. „Nie” dla twardej listy?

– Nie da się wytworzyć miłości do czytania, zmuszając do tego, co jest zapisane na twardej liście – zaznaczyła szefowa zespołu ds. podstaw programowych z j. polskiego. Dr Białek tłumaczyła, że „nauczyciele widzą potrzebę ulgi i głębszego oddechu podczas realizacji ważnych treści w podstawie programowej”.

Czytaj też:
Rewolucja w lekcjach wf. Barbara Nowacka podpisała rozporządzenie
Czytaj też:
Burza po sugestiach o Nowackiej. Poseł gęsto się tłumaczy

Źródło: Polsat News