Prokuratura przedstawiła zarzuty wiceszefowi KPRP. „Wyssana z palca bajeczka”

Prokuratura przedstawiła zarzuty wiceszefowi KPRP. „Wyssana z palca bajeczka”

Prok. Beata Syk-Jankowska
Prok. Beata Syk-Jankowska Źródło: PAP / Wojtek Jargiło
Adam Andruszkiewicz stawił się na przesłuchanie. Prokuratura przedstawiła zarzuty zastępcy szefa KPRP – chodzi o sprawę sprzed ponad 10 lat.

Prokuratura Regionalna w Lublinie powróciła do wydarzeń sprzed ponad dekady. Sekretarz Stanu – Zastępca Szefa Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej – jest podejrzany o rzekome kierowanie procederem podrabiania list poparcia kandydatów Ruchu Narodowego (w związku z wyborami samorządowymi 2014).

Śledczy zarzucają mu też, iż miał bezprawnie przetwarzać dane osobowe – chodzi imiona i nazwiska tych, którzy znajdują się na listach.

Andruszkiewicz nie przyznał się winy. Złożył wyjaśnienia.

Prokuratura przedstawiła zarzuty Adamowi Andruszkiewiczowi. Oto szczegóły sprawy

Jak podaje redakcja RMF FM, proceder trwać miał od początku września do pierwszej połowy października 2014 r. (w Białymstoku). Śledczy przeanalizowali 1761 podpisów, które znajdują się na listach wyborczych. – Materiał dowodowy był przez biegłych porównywany z materiałem kreślonym przez potencjalnych sprawców przestępstwa celem ustalenia, kto nakreślił dany podpis – tłumaczyła rzeczniczka prokuratury (cytat za Polską Agencją Prasową).

W postępowaniu przesłuchano blisko 1600 osób. Powołano też kilkudziesięciu biegłych z zakresu grafologii.

Prok. Beata Syk-Jankowska ujawniła, że jeden z podejrzanych przez cały czas zaznaczał, iż wiceszef KPRM uczestniczył ponoć w podrabianiu podpisów. Nawet podczas bezpośredniej konfrontacji z nim dalej potwierdzał swoje stanowisko w zakresie roli i jego udziału.

Podejrzanych w sprawie jest dziewięć osób – podała PAP.

„Obalę tę kłamliwą tezę”

Andruszkiewicz odniósł się do całej sprawy na platformie X. „12 lat szczegółowego śledztwa, kilkanaście opinii grafologicznych i wbrew oszczerstwom medialnym – zarzutów o fałszowanie podpisów brak. Mówiłem! Dziękuję tym, którzy od początku wierzyli w moją niewinność w tej sprawie” – rozpoczął wpis z dnia 11 lutego.

„Jednak na potrzeby polityczne uznano, że jakiś zarzut musi być – zarzucono mi zatem, że rzekomo «kazałem to zrobić». Otóż nic nikomu nie kazałem, a ten zarzut to wyssana z palca bajeczka użyta dziś jako polityczna pałka. Obalę tę kłamliwą tezę – podobnie jak tę, że niby osobiście fałszowałem podpisy” – zapowiedział w środę.

twitterCzytaj też:
Prawica obawia się nowego pomysłu MEN. „Chcą inwigilować rodzinę”
Czytaj też:
Tusk opuścił posiedzenie RBN przed zakończeniem. Sprzeczne doniesienia

Źródło: PAP/RMF24