W prognozach widać poważne pogorszenie pogody. Zanim jednak to nastąpi, czeka nas jeszcze kilka dni względnie przyjemnej aury. Do soboty, 25 kwietnia, temperatury w większości kraju będą utrzymywać się na poziomie około 14-18 stopni Celsjusza. Nie zabraknie słońca i przyjemnego ciepła, co może zachęcać do spędzania czasu na świeżym powietrzu.
Jednak – jak wynika z prognoz – to tylko chwilowa stabilizacja. Już wkrótce bowiem sytuacja zacznie się gwałtownie zmieniać, a do Polski dotrze spore ochłodzenie, a wraz z nim nawet opady śniegu.
Uderzenie zimna z północy. Możliwy śnieg i mróz
Do Polski zacznie napływać bardzo chłodne powietrze z północnych rejonów Europy – skalę zjawiska dobrze obrazuje poniższa mapa.
Jak na końcówkę kwietnia i początek maja, będą to wyjątkowo niskie temperatury. Z prognoz Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wynika, że w dzień słupki termometrów często nie przekroczą 5-10 stopni Celsjusza, a miejscami te wartości mogą być jeszcze niższe.
Prognozy wskazują na silną anomalię temperatury – nawet o około 15 stopni Celsjusza poniżej średniej z lat 1991-2020.
Deszcz, śnieg i burze. Pogoda zaskoczy w majówkę?
Wraz z napływem wilgotnego i zimnego powietrza pojawi się więcej chmur oraz opadów. Oprócz deszczu prognozowane są także opady deszczu ze śniegiem, śniegu, a nawet krupy śnieżnej – szczególnie na północy Polski. Lokalnie mogą wystąpić również burze.
Pierwsze oznaki pogorszenia pogody pojawią się już pod koniec tygodnia. Co więcej, istnieje spore prawdopodobieństwo, że chłodna i niestabilna aura utrzyma się także w trakcie majówki (1–3 maja). Miejscami w tym czasie może być bowiem nawet o 3-4 stopnie Celsjusza chłodniej niż zazwyczaj o tej porze roku. Na krańcach Polski notować będziemy jeszcze niższe temperatury – nawet o 5 stopni Celsjusza od średniej wieloletniej.
Czytaj też:
Długoterminowa prognoza pogody dla Polski. Taka będzie majówka 2026Czytaj też:
Nie Grecja i nie Hiszpania. Ten kierunek to nowy wakacyjny hit Polaków
