Posłowie opozycji mają wątpliwości, czy ósmy sędzia Trybunału Konstytucyjnego, wybrany przez izbę niższą Parlamentu, może zgodnie z prawem pełnić swoją funkcję. Według przepisów s. Maciej Berek musi mieć bowiem przepracowaną dekadę jako radca prawny. Nowy członek Trybunału Konstytucyjnego zapewnił, że warunek spełnił – według zaświadczenia Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie odbywał staż przez 17 lat.
Zapytanie ws. sędziego Berka do Kancelarii Sejmu złożył Zbigniew Bogucki – szef KPRP. Włodzimierz Czarzasty już wcześniej informował, że sprawą zajmuje się już„odpowiedni departament”. – A jak pracuje, to pewnie wypracuje odpowiedź i w stosownym czasie zostanie ona przekazana do Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej – tłumaczył dziennikarzom (cytat za Polską Agencją Prasową).
Niedawno ws. zapadła decyzja marszałka – postanowił on nie przekazywać KPRP żadnych dodatkowych informacji o s. Berku. Wzbudziło to liczne zastrzeżenia – czy Czarzasty faktycznie może odmówić gabinetowi głowy państwa? Były prezes TK – s. Jerzy Stępień – zapewnił, że tak. Oto powód.
Wniosek „słusznie nieuwzględniony”?
Ekspert początkowo był zdania, że KPRP powinna otrzymać dostęp do informacji, o które wnioskowała, jednak zmienił zdanie, gdy dowiedział się, że przedstawiciele prezydenckiego gabinetu nie zwrócili się do marszałka „w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej” – wyjaśnił (cytat za „Faktem”).
– To zmienia postać rzeczy, bo mnie nawet do głowy nie przyszło, że mogło chodzić o jakiś inny tryb niż dopuszczony, czy raczej nakazany wspomnianą ustawą. Prezydent, oczywiście, nie jest żadnym nadzorcą Sejmu. Kreując takie rzekome uprawnienie, w istocie, poprzez fakty dokonane, usiłuje budować pozycję organu, któremu wszystkie inne są mu podległe – powiedział.
Głos ws. zabrał także prof. Marek Chmaj. Konstytucjonalista zaznaczył, że jeżeli wcześniej wspomniany tryb został zachowany, to Czarzasty „powinien tych informacji udzielić”.
– Jeżeli jednak Kancelaria wystąpiła nie w trybie dostępu do informacji publicznej, lecz bez wskazania konkretnej podstawy prawnej, jednocześnie przypisując prezydentowi uprawnienia nadzorcze nad procesem wyboru przez Sejm sędziego, to słusznie taki wniosek nie został uwzględniony – zaznaczył.
Czytaj też:
„Wariant siłowy” w Trybunale? Czarnek bije na alarm. „Przyjadą setki tysięcy ludzi” Czytaj też:
Były prezes TK ujawnił nowe fakty ws. Nawrockiego, już go nie broni. „To zmienia postać rzeczy”
