Łukasz Gibała na antenie TVN24 pytany był o to, kto za nim stoi i skąd miał pieniądze na kampanię wyborczą, a wcześniej akcję referendalną. Głównym sponsorem ruchu, który doprowadził do odwołania poprzedniego prezydenta Krakowa, było stowarzyszenie Łukasza Gibały „Kraków dla Mieszkańców” wspierane przez spółkę ojca kandydata.
Kraków. Łukasz Gibała pytany o pieniądze
Gibała zręcznie odpowiedział, że to nie jego pieniądze zadecydowały o odwołaniu Aleksandra Miszalskiego, ale jego błędy, które widzieli wyborcy. Przypomnijmy jednak, że ponad 95 proc. kosztów akcji referendalnej przekazał portal Love Kraków, dając aż 1,89 mln zł. Stowarzyszeniu pomagała spółka ojca Duktor. Należy ona do ojca Gibały, który otrzymał ją od syna.
– Oprócz tego, że ta spółka zarabia pieniądze, to wspiera też różne akcje społeczne, również takie o charakterze obywatelskim i wspierała też Stowarzyszenie „Kraków dla Mieszkańców”, które z kolei wsparło akcję referendalną – przyznał Gibała. Zwrócił uwagę, że Aleksander Miszalski sam przeznaczył ogromne pieniądze na kampanię przeciwko referendum. – Ponad trzy miliony złotych na samą gazetkę z budżetu miasta – zauważał.
Duktor założony został w 2015 roku i produkował filamenty do drukarek 3D. Pieniądze na rozwój spółka Gibały pożyczała od jego ojca. Chodziło o 230 milionów złotych, ale Gibała podkreślał, że firma posiadała aktywa w postaci inwestycji i akcji innych spółek. – Te aktywa warte były więcej niż pasywa, więc po prostu przekazałem to wszystko ojcu – wyjaśniał.
Gibała nie ukrywa rodzinnego majątku
Gibała nie krył, że pochodzi z bogatej rodziny. Zapewnił, że nie uważa tego za wadę, także w kontekście walki wyborczej. – Jest to coś neutralnego ani plus, ani minus. Natomiast generalnie chyba Krakowianom to odpowiada, bo proszę zobaczyć, że z każdych kolejnych wyborów mam coraz lepsze wyniki – mówił. Duży majątek ma zresztą także jego kontrkandydatka Monika Piątkowska z KO.
– Uważam, że to jest zaleta, jeśli ktoś idzie do polityki i już wcześniej się dorobił – mówił Gibała. – Mój ojciec był bardzo bogatym przedsiębiorcą. Mama zmarła dosyć wcześnie, miałem te 14 lat, więc już po niej odziedziczyłem pewien majątek. Potem ten majątek inwestowałem, pomnażałem, sam też zostałem przedsiębiorcą – tłumaczył.
Czytaj też:
Kukiz o Piątkowskiej: Przez takich ludzi mój ruch się rozpadł Czytaj też:
Kraków postawi na Gibałę? „Monika dla ludzi jest Miszalskim w spódnicy”
