"Nie widziałem potrzeby przenoszenia sprawy Olewnika"

"Nie widziałem potrzeby przenoszenia sprawy Olewnika"

B. minister sprawiedliwości (2004-05) Andrzej Kalwas zeznał w piątek przed sejmową komisją śledczą ds. Krzysztofa Olewnika, że latem 2005 r. nie uwzględnił wniosku rodziny o przeniesienie śledztwa z Warszawy do Olsztyna. Oceniał, że to zaszkodzi śledztwu, a działania CBŚ przyniosły przełom. "Niestety, nastąpił on za późno" - dodał.
Kalwas oświadczył, że o sprawie Olewnika wiedział od początku swego urzędowania w resorcie, bo powiedział mu o niej ówczesny wiceprokurator generalny Kazimierz Olejnik (było to miesiąc po powierzeniu sprawy zespołowi CBŚ i prok. Radosławowi Wasilewskiemu, co pchnęło sprawę na właściwe tory). "Miałem informacje o sprawie co miesiąc" - powiedział Kalwas. Liczył, że praca tej grupy doprowadzi do przełomu, który jednak jego zdaniem nastąpił za późno, bo już wcześniej można było zatrzymać sprawców. Zostali oni ujęci w listopadzie 2005 r.

Rodzina Olewników spotkała się z Kalwasem na przełomie sierpnia i września 2005 r. "Prosili mnie o przeniesienie sprawy do Olsztyna, bo mieli zaufanie do jednego z tamtejszych prokuratorów. Wskazywali, że w sprawie są nieprawidłowości, że fałszuje się akta i mataczy w tym śledztwie. Ja odpowiedziałem, że śledztwem zajmuje się bardzo dobra grupa operacyjno-wykrywcza CBŚ, która powinna doprowadzić do przełomu i że nie widzę przesłanek do przenoszenia sprawy, co mogłoby śledztwu zaszkodzić" - mówił Kalwas.

Według notatki Danuty Olewnik ze spotkania, rodzina powiedziała wtedy ministrowi, że skoro nie chce im pomóc, to jest w zmowie z porywaczami. "Nie odpowiedziałem na to nic, bo człowiek mądry nic nie powinien mówić rodzinie pozostającej w traumie, której wolno wiele, a potem trzeba jej to wybaczyć" - powiedział b. minister.

PAP, dar

Czytaj także

 0

Czytaj także