"Kaczyński jak wilk z bajki o Czerwonym Kapturku"

"Kaczyński jak wilk z bajki o Czerwonym Kapturku"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Fot. A. Jagielak/Wprost 
Wyborcy lewicy nie dadzą się zwieść i nie zagłosują na Jarosława Kaczyńskiego, mimo jego pojednawczych słów pod adresem tej formacji - mówi Tomasz Nałęcz, komentując słowa prezesa PiS podczas wiecu w Szczecinie, gdzie obiecał on, że nie będzie już ich nazywał "postkomunistami". Zdaniem Nałęcza, Jarosław Kaczyński przypomina wilka z bajki o Czerwonym Kapturku.
Tomasz Nałęcz nie wierzy, że lewicowy elektorat da się nabrać na tę polityczną zagrywkę. – Wyborcy lewicy nie dadzą się zwieść, to zbyt inteligentni ludzie - mówi. - W bajce o Czerwonym Kapturku wilk przebrany za babcię też mówił słodkie słowa, żeby zjeść Kapturka. Słowa mało kosztują. Elektorat lewicy z pewnością pamięta śmierć Blidy i słowa o delegalizacji Sojuszu , więc na Kaczyńskiego nie zagłosuje – ocenia Nałęcz. Nieco innego zdania jest europosłanka SLD Joanna Senyszyn. – Na pewno nie były to słowa płynące z serca, ale w polityce liczy się rozum. Jeśli PiS poszedł po rozum do głowy, to znaczy, że widzi w SLD partię rosnącą w siłę, a tym samym, że zmienia się też obraz polskiej polityki – powiedziała. Słowom Jarosława Kaczyńskiego wierzy Józef Oleksy, bo „jeśli byłoby to fałszywe stwierdzenie, mające na celu zyskanie wyborców, to świadczyłoby o prymitywizmie Kaczyńskiego".

 
Zysk lewicy
 
Nadspodziewanie dobry wynik w wyborach Grzegorza Napieralskiego rozbudził nadzieję wśród polityków tej formacji na umocnienie pozycji politycznej lewicy. – Przede wszystkim odzyskała ona pozycję ważnej siły na scenie politycznej, dzięki czemu o nasze poparcie zabiega zarówno PiS, jak i PO – komentuje Joanna Senyszyn. – Teraz jej elektorat stoi przed wyborem między III RP a IV RP. Przytłaczająca większość zagłosuje za III RP, czyli Bronisławem Komorowskim. IV RP to dla ludzi lewicy śmierć Barbary Blidy, wzajemne szczucie się i słowa o delegalizacji SLD – ocenia Tomasz Nałęcz. Z kolei były premier Józef Oleksy uważa, że dzięki dobremu wynikowi Napieralskiego prawica zweryfikowała swoje poglądy. – Lewica zyskała zmianę podejścia prawicy, która teraz nie tylko ją akceptuje, ale zaczyna ją szanować i się z nią liczyć – uważa. – I tura wyborów dała też osobiste zwycięstwo samemu Napieralskiemu – dodaje Oleksy.
 
 
Co zrobi Napieralski?
 
Grzegorz Napieralski twierdzi, że zanim zdecyduje się, czy poprze któregoś z kandydatów, chce porozmawiać z wyborcami. – To umacnianie pozycji negocjacyjnej, ale tak naprawdę Napieralski ma ograniczone pole manewru, bo między III a IV RP wybór jest oczywisty – uważa Nałęcz. – Szef Sojuszu powinien poprzeć Komorowskiego, bo brak wsparcia dla kogokolwiek jest cichym głosem oddanym na Kaczyńskiego – dodaje. Joanna Senyszyn uważa, że poparcie Napieralskiego nie będzie miało większego znaczenia. – Wyborcy kierują się własnymi przekonaniami i intuicją, a w mniejszym stopniu tym, co mówią ludzie, na których zagłosowali w I turze – twierdzi Senyszyn. Według Józefa Oleksego Napieralski nie powinien popierać żadnego z kandydatów. – Oczywiście mniej przekonujące byłoby wsparcie Jarosława Kaczyńskiego, ale według mnie, Napieralski nie powinien poprzeć nikogo. Teraz buduje się samodzielność lewicy i szkoda byłoby ją zachwiać – ocenił
 

Koalicja z PO, ale w 2011 roku
 
Politycy lewicy nie wykluczają koalicji PO-SLD. Uważają jednak, że może do niej dojść dopiero po wyborach parlamentarnych w 2011 roku. – Koalicja jest bardzo możliwa, ale za rok. Teraz każdy by na tym stracił, zarówno wizerunkowo, jak i na samym poparciu. SLD nie ma teraz w tej koalicji żadnego interesu. Do końca tej kadencji Sejmu zmian raczej nie będzie, a teza Pana Palikota o koalicji jest nietrafiona – twierdzi Tomasz Nałęcz. – Moim zdaniem jednak, koalicja z PO jest możliwa, ale w 2011 roku. Wtedy będziemy bardzo atrakcyjnym partnerem, bo nasze poparcie będzie większe niż dziś – dodaje Joanna Senyszyn. Za koalicją z Platformą jest też Józef Oleksy. – Na dziś nikt nie powinien tego rozważać, bo dołączenie do partii Tuska to wzięcie współodpowiedzialności za efekty jej rządów. Jednak po wyborach parlamentarnych sprawa koalicji jest otwarta – dodał.