Belgijskie nastolatki

Belgijskie nastolatki

Dodano:   /  Zmieniono: 
Belgijskie tenisistki pokonały Rosję w finale turnieju o Puchar Federacji, odbywającego się w Madrycie. Belgijki zdobyły trofeum pierwszy raz w 38-letniej historii rozgrywek.
Obydwa zespoły awansowały do finału z kompletem trzech zwycięstw w meczach grupowych.
W finałowym turnieju Fed Cup - ze względów bezpieczeństwa - nie wystąpiły zdobywczynie trofeum w poprzednich dwóch sezonach, Amerykanki. Tenisistki USA mają na koncie 17 triumfów w tej rywalizacji.
Dla Belgijek pierwszy punkt zdobyła w niedzielę 19-letnia Justine Henin, która w ciągu 50 minut pokonała rówieśniczkę Nadieżdę Pietrową 6:0, 6:3. Pierwszy set trwał tylko 21 minut. "To nie był mój dzień. Byłam przygotowana do gry, ale kiedy wyszłam tylko na kort, wszystko szło mi źle" - powiedziała Pietrowa. Zapytana o to, czy Rosjankom nie pomógłby udział w turnieju Anny Kurnikowej, odpowiedziała: "Nie jestem przekonana, czy jej obecność w składzie byłaby dla nas rzeczywiście dużym wzmocnieniem. Chyba sytuacja byłaby taka sama jak teraz. Anna przez większość roku leczyła kontuzję i pewnie jeszcze nie  odzyskała pewności w grze. Przecież widzieliście jej powrót na korty w Moskwie, gdzie nie potrafiła sprostać nawet młodszej o trzy lata rodaczce". W moskiewskim Kremlin Cup Kurnikowa przegrała w pierwszej rundzie z Galiną Fokiną. Podczas tego weekendu 21-letnia Rosjanka rozegrała trzy pokazowe mecze w RPA przeciwko Amandzie Coetzer, wygrywając dwa z nich.
W drugim pojedynku singlowym - który trwał 49 minut - 18-letnia Kim Clijsters wygrała 6:0, 6:4 z wicemistrzynią olimpijską z Sydney 2000, Jeleną Dementiewą, starszą od niej o dwa lata.
"To wielkie zwycięstwo małego kraju, reprezentowanego przez dwie młode tenisistki i doskonały zespół. Wygrałyśmy pod nieobecność Amerykanek, ale to nie umniejsza naszego sukcesu - podsumowała występ Belgijek w finale tegorocznego Fed Cup. - W tej sytuacji byłyśmy faworytkami, ale musiałyśmy to udowodnić na korcie. Udało się". Henin, finalistka tegorocznego Wimbledonu, nie ukrywała też rozczarowania słabą frekwencją i brakiem atmosfery, jaka zazwyczaj towarzyszy tym rozgrywkom: "Myślę, że przyjemniej by się grało, gdyby finał odbywał się na przykład w Belgii, czy w innym miejscu, w którym na trybunach zasiadłoby więcej ludzi".
Wśród niespełna 2000 widzów oglądających przebieg finałowego spotkania, wyróżniała się w niedzielę grupa blisko 200 kibiców z Belgii z wymalowanymi na twarzach barwami narodowymi i ogromnymi flagami.
Przedstawiciele Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF), współorganizatorzy Fed Cup, od początku tygodnia tłumaczyli, że małe zainteresowanie publiczności wynikało z nieobecności Amerykanek. Jednak zapowiadają, że w zmiany wprowadzone od przyszłego roku - m.in. ograniczenie liczby drużyn występujących w finale do czterech - zwiększy ich atrakcyjność.
W meczu deblowym Els Callens i Laurence Courtois przegrały 5:7, 6:7 (2-7) z Pietrową i Jeleną Lichowcewą.
IrP, pap