Jeszcze inne strusie zajmują się redagowaniem prasy codziennej. Sądzą one, że wystarcza nie pisać o tym, co się dzieje, aby to przestało istnieć. Przykładem mogą być sprawozdania „Dziennika Polskiego" z ostatniej sesji KRN-u. Ze sprawozdań tych wynikałoby, że jedzono tam sobie z dziobków, całowano się i smarowano miodem, wszystko uchwalono jednogłośnie i wreszcie posłowie z okrzykiem „Kochajmy się" rozjechali się do domów. Tymczasem czytam w „Piaście" ostre przemówienie posła Wójcika i oświadczenie PSL-u w sprawie mandatów, z czego wynika, że w rzeczywistości było tam zgoła inaczej. Ale w „Dzienniku Polskim" idylla. „Niech na całym świecie wojna, byle polska prasa spokojna". Struś wsadził głowę w czcionki i zadowolony - myśli, że wszystko dobrze. Dużo strusi jest też wśród literatów, wśród polityków, działaczy - w ogóle strusie nadają ton. Otóż musimy przestrzec biedne ptaki, zarówno te z lewa, jak i te z prawa.
W Polsce nie ma idylli, w Polsce, choć strusiom to nie w smak, są zasadnicze tarcia i rozdźwięki, które, mamy nadzieję, jak w każdym kraju demokratycznym, przekształcą się w swobodną walkę wyborczą. Walka wyborcza zaś doprowadza zwykle do wykrystalizowania się większości parlamentarnej, odzwierciedlającej nastroje i życzenia większości społeczeństwa. Obawiamy się niestety, że strusie nie stanowią u nas większości i że mogą przegrać. A wtedy chowanie głowy nie pomoże: biedne stworzenia utracą swoje wpływy i pozycje, a kto wie - może znajdą się w jeszcze przykrzejszej sytuacji - bo wyrzekną się ich wszyscy - i ci i tamci. Okaże się wtedy, że jednak tu nie Afryka, gdzie tak miło było schować dziób i ślepia w ciepły piasek. A więc strusie - zastanówcie się dobrze - może jednak nie warto być w Polsce strusiem? Strusiu redaktorze, strusiu publicysto, strusiu dyplomato, strusiu pośle, strusiu literacie, strusiu Jakiś Tam, apelujemy do Ciebie: namyśl się dobrze!
27.I.1946, TP nr 45