Truman show w indyjskim rządzie

Truman show w indyjskim rządzie

W ramach eksperymentalnej walki z korupcją w Indiach, kilku czołowych polityków zgodziło się na zainstalowanie kamer w ich gabinetach. Obraz z kamer emitowany jest przez całą dobę w Internecie.
Oommen Chandy, minister regionu Kerali, jako pierwszy zdecydował się na nową formę „przejrzystości rządów" i zainstalował kamery w swoim gabinecie. Stwierdził, że „zamiast walczyć z korupcją, możemy wykreować atmosferę absolutnej przejrzystości działań” polityków.  Od początku lipca działa strona internetowa, na której można na bieżąco oglądać gabinet ministra Chandy. Weszło na nią już blisko 300 tysięcy osób. Dzięki kamerze można obserwować biuro polityka, ponieważ „dla swobody odwiedzających go obywateli” na stronie nie są emitowane dźwięki rejestrowane przez kamerę.

Sunil Abraham, dyrektor Center for Internet and Society, pochwalił działania Chandy’ego, mówiąc, że taka kontrola pozwala sprawdzić nie tylko działania ministra, ale również całej rzeszy jego podwładnych. Według Abrahama, jeszcze lepsze efekty dałyby kamery zainstalowane na posterunkach policji, w agencjach opieki społecznej czy szkołach prawa jazdy. To właśnie w tych miejscach żądanie łapówki za wykonanie choćby najprostszej pracy jest na porządku dziennym.

Działania Chandy’ego zostały poprzedzone kolejnymi skandalami związanymi z korupcją wśród najwyższych polityków w Indiach. Były minister telekomunikacji właśnie odsiaduje wyrok więzienia za podarowanie licencji określonym spółkom telefonicznym, co przyniosło budżetowi państwa straty szacowane na 40 miliardów dolarów.

Pomysł z kamerami w gabinetach nie jest nowy. Oommen Chandy, członek obecnie rządzącej Partii Kongresowej, korzystał z takiej formy kontroli już od 2004 roku, jednak po przejęciu władzy przez koalicyjny rząd w Indiach, wszystkie kamery usunięto. Opozycyjna partia komunistyczna nazywa obecne działania Chandy’ego zwykłym chwytem wyborczym.

mk

Czytaj także

 0