"Szefowa białoruskiego banku jest całkiem uczciwa"

"Szefowa białoruskiego banku jest całkiem uczciwa"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Białoruski tygodnik "Biełgazieta" ocenia, że nominacja Nadziei Jermakowej na nową szefową Banku Narodowego to potwierdzenie polityki kadrowej prezydenta Alaksandra Łukaszenki, i wskazuje, że biznes chce od niej uporządkowania rynku walutowego.
"Jermakowa jest człowiekiem niezawodnym i zrównoważonym. Jest jasne, że Alaksandr Łukaszenka uważał te cechy osobiste za ważniejsze niż głęboka wiedza makroekonomiczna" - zauważa tygodnik w komentarzu na  pierwszej stronie. Gazeta przypomina słowa Jermakowej po nominacji, kiedy zapewniła prezydenta, że kursy walut zagranicznych ustalone przez Bank Narodowy odzwierciedlają poziom realny i nie są regulowane metodami administracyjnymi. "Każdemu, kto zna sytuację na białoruskim rynku walutowym, takie stwierdzenie może się wydać, delikatnie mówiąc, niezgodne z rzeczywistością" - komentuje gazeta.

Tygodnik wskazuje, że "żaden szanujący się ekspert nie zaryzykuje stwierdzenia, że na Białorusi kurs wymiany jest regulowany na podstawie zasad rynkowych, a na rynku konsumenckim nie ma ograniczeń administracyjnych. Jednak Jermakowa wie, co mówi - inna odpowiedź nie  odpowiadałaby Łukaszence" - dodaje tygodnik.

Na pytanie "Biełgaziety" o oczekiwania od nowej szefowej banku centralnego kilku dyrektorów firm i przedsiębiorców odpowiada, że chcą ujednolicenia kursu walut obcych (obecnie na Białorusi istnieje oficjalny kurs banku centralnego, po którym praktycznie nie można kupić dewiz, oraz o wiele wyższy kurs czarnorynkowy - red.). - Oczekujemy jakiegokolwiek, nawet drogiego, ale realnego kursu rubla białoruskiego wobec walut obcych. Już od pół roku cały biznes prywatny jest przestępcą, bo nie ma możliwości kupienia dewiz legalnie - wskazuje jeden z zapytanych biznesmenów. - Oczekujemy na dewizy i możliwość swobodnego ich kupienia - dodaje przedstawicielka organizacji przedsiębiorców.

Były szef banku centralnego, obecnie związany z opozycją Stanisław Bahdankiewicz przypomina w wywiadzie, że Jermakowa pochodzi z rejonu szkłowskiego - rodzinnych okolic Łukaszenki - i gdy była we władzach tamtejszego banku państwowego Sbierbank, "prowadziła politykę pełnego posłuszeństwa wobec władzy wykonawczej i kredytowania wszelkich projektów państwowych - efektywnych i nieefektywnych". Bahdankiewicz zauważa, że stanowisko szefa banku powinna piastować osoba, "która mogłaby sprzeciwiać się głowie państwa - tym bardziej, że ta osoba rozporządza prasą do drukowania pieniędzy". Bahdankiewicz zastrzega jednak w wywiadzie, że uważa Jermakową za "całkiem uczciwego obywatela", "sympatyczną kobietę", która być może "jeszcze ujawni swoje dobre strony" na nowym stanowisku.

"Przed Jermakową stoi teraz niełatwe zadanie - uprzątnięcia z  krajowej gospodarki zbytecznej masy pieniężnej i odbudowania dawnej stabilności jednolitego kursu państwowej waluty" - zauważa "Biełgazieta". Blok materiałów o Jermakowej opatruje satyrycznym rysunkiem, na którym premier Białorusi Michaił Miasnikowicz mówi do  nowej szefowej Banku Narodowego: "Cała nadzieja w pani".

PAP