Przez ostatnie trzy miesiące Wenus nie była widoczna, znajdując się bardzo blisko słońca. Teraz jednak nie można jej nie dostrzec, choć nie widać jej od razu, gdy słońce schowa się za horyzont. Na pewno jednak Wenus będzie jedną z pierwszych gwiazd, wyłaniającą się z ciemniejącego błękitu dnia. Świecić będzie dość krótko - godzinę później zgaśnie i zniknie.
Ci, którzy z okna swojego mieszkania nie zobaczą południowego zachodu, mogą szukać "pierwszej gwiazdki" patrząc na południowy wschód. Tam krótko po zmroku pojawi się czwarta pod względem jasności planeta - Jowisz, który od jakiegoś czasu widoczny jest praktycznie przez całą noc. Odbija nieco mniej światła niż Wenus, więc pojawia się nieco później - 30-40 minut po zachodzie słońca. Astronom wskazał, że zimowe niebo sprzyja obserwacji gwiazd - widać ich więcej niż w innych porach roku. Dr Czakański zachęca, by nie ograniczać się do obserwacji gwiazd jedynie w Wigilię i jedynie po to, by zająć czymś dzieci przed wigilijną wieczerzą. Wystarczy jedna wizyta w planetarium, by poszerzyć swoją wiedzę - nie tylko o "pierwszej gwiazdce".
Etnolog z Uniwersytetu Śląskiego dr Grzegorz Odoj, wskazuje, że zgodnie z dawnymi wierzeniami, gdy chmury i mgły nie pozwolą zobaczyć "pierwszej gwiazdki", nie należy się martwić - ma to oznaczać, że w kolejnym roku krowy będą dawać dużo mleka. Duża ilość gwiazd na niebie to z kolei dobra wiadomość dla hodowców drobiu - według dawnych wierzeń kury dadzą w przyszłym roku tyle jajek, ile gwiazd będzie widocznych na wigilijnym niebie.
PAP, arb
