Grupiński: będziemy bronić Arłukowicza

Grupiński: będziemy bronić Arłukowicza

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rafał Grupiński, fot. Wprost 
Szef klubu PO Rafał Grupiński zapowiedział, że Platforma będzie bronić ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, którego odwołania domaga się opozycja.
- Naszym zadaniem jest wspierać zmiany, które mają poprawić sytuację pacjentów. Wspieramy reformy, wspieramy naszych ministrów. Będziemy oczywiście bronić ministra Arłukowicza - zapewnił Grupiński.

Czytaj więcej na Wprost.pl:

Ziobryści poprą wniosek o odwołanie Arłukowicza

Ruch Palikota: odwołać Arłukowicza. Popieramy PiS

"Za festiwal chaosu". PiS żąda dymisji Arłukowicza

Złożenie wniosku o wotum nieufności wobec Arłukowicza zapowiedziało PiS. Politycy tej partii krytykują ministra za sytuację w służbie zdrowia po wejściu w życie ustawy refundacyjnej i  nowej listy leków refundowanych. Głosowanie za odwołaniem Arłukowicza zapowiedziały już Ruch Palikota i Solidarna Polska. Zdaniem Grupińskiego należało się spodziewać, że opozycja będzie chciała wykorzystać silny opór środowiska - głownie lekarskiego - wobec zmian. Ocenił też, że Arłukowicz "robi to, co jest dzisiaj możliwe do zrobienia".

Piwo nawarzone przez Kopacz

Pytany o pojawiające się w mediach komentarze, że Arłukowicz pije piwo nawarzone przez byłą minister zdrowia Ewę Kopacz, Grupiński odparł, że wskazywanie na poprzednika byłoby "łatwym rozwiązaniem intelektualnym". - Minister Arłukowicz tego nie robi -  podkreślił. Szef klubu PO ocenił też, że przełom roku od dawna wykorzystywany jest przez "silne lobby lekarskie" na rzecz uzyskania korzystnych dla tego środowiska rozwiązań. - Porozumienie Zielonogórskie prawie co roku stawiało swoje żądania, jeśli chodzi na przykład o kontrakty -  podkreślił. Odnosząc się do sytuacji, z jaką mamy do czynienia w tym roku, Grupiński uznał, że lekarze "wolą odsuwać od siebie odpowiedzialność za decyzje".

Czemu nic nie wiadomo?

Pytany z kolei, czy nie uważa, że resort zdrowia ponosi odpowiedzialność za dezinformację, na jaką uskarżają się pacjenci, Grupiński odparł, że "jeśli chodzi o akcję informacyjną nie ma sytuacji, kiedy nie można by czegoś zrobić lepiej". - Myślę, że tak jest i teraz. Ale też trzeba pamiętać, że z jednej strony szczególnie media cierpiały na brak ministerialnego głosu w  okresie międzyświątecznym, a z drugiej - minister od rana do nocy siedział na negocjacjach ze środowiskami aptekarskimi i lekarskimi. Więc coś za coś. Choć oczywiście z drugiej strony myślę, że inne służby ministerialne mogły w  tej sprawie wykonać nieco więcej pracy - powiedział Grupiński.

Trzeci dzień protestu

Wtorek to trzeci dzień protestu pieczątkowego lekarzy. Lekarze z  OZZL i Porozumienia Zielonogórskiego w proteście przeciwko przepisom refundacyjnym, które - ich zdaniem - są zbyt restrykcyjne i nakładają na medyków biurokratyczne obowiązki, od Nowego Roku nie określają na receptach poziomu refundacji leku i stawiają pieczątkę: "Refundacja leku do decyzji NFZ". Część pacjentów pomimo posiadanego prawa do wykupienia leków ze zniżką musi płacić za nie więcej.

Protest pieczątkowy oficjalnie poparło kilkanaście Okręgowych Izb Lekarskich; nieoficjalnie prawie wszystkie. Naczelna Rada Lekarska decyzję w tej sprawie ma podjąć w najbliższych dniach. Na środę zaplanowano spotkanie jej przedstawicieli z MZ.

pap, ps