Posłanka Joanna Sosnowska (SLD) zaproponowała zmianę prawa. W myśl dyskutowanej ustawy o konkubinacie ludzie żyjący w nieformalnych związkach mieliby uregulowane kwestie mieszkaniowe, ubezpieczeniowe, spadkowe i podatkowe. Dyskusja nad prawem szybko przekształciła się w dyskusję o obyczajach, w której natrafiliśmy na granice polskiej wyobraźni.
Okazuje, że większość (60 proc.) Polaków nie ma nic przeciw związkom nieformalnym. Rozumiemy, "że w życiu bywa różnie", że państwo powinno przyjąć do wiadomości, że konkubinaty były, są i będą, że ludziom żyjącym w nich potrzebna jest ochrona.
Ale rozumieniu tej konieczności kończy się tolerancja większości Polaków. Gwałtownie, masowo i bez wątpliwości (czy może raczej: bez zastanowienia) odrzucają związki homoseksualne określane publicznie jako "Sodoma i Gomora", "związki wbrew naturze", czy "atak na rodzinę".
Na świecie do "kochania inaczej" przyznają się już prominentni politycy (burmistrz Berlina, mer Paryża, minister norweskiego rządu). Homoseksualizm przestał być tam postrzegany jako kaprys uciekającej od odpowiedzialności jednostki, stając się jedną z życiowych opcji. W Polsce możemy zastanawiać się co najwyżej nad tym czy lepsza jest Sodoma "związków wynaturzonych", czy Gomora ludzkiej nietolerancji.
Agnieszka Filas
Okazuje, że większość (60 proc.) Polaków nie ma nic przeciw związkom nieformalnym. Rozumiemy, "że w życiu bywa różnie", że państwo powinno przyjąć do wiadomości, że konkubinaty były, są i będą, że ludziom żyjącym w nich potrzebna jest ochrona.
Ale rozumieniu tej konieczności kończy się tolerancja większości Polaków. Gwałtownie, masowo i bez wątpliwości (czy może raczej: bez zastanowienia) odrzucają związki homoseksualne określane publicznie jako "Sodoma i Gomora", "związki wbrew naturze", czy "atak na rodzinę".
Na świecie do "kochania inaczej" przyznają się już prominentni politycy (burmistrz Berlina, mer Paryża, minister norweskiego rządu). Homoseksualizm przestał być tam postrzegany jako kaprys uciekającej od odpowiedzialności jednostki, stając się jedną z życiowych opcji. W Polsce możemy zastanawiać się co najwyżej nad tym czy lepsza jest Sodoma "związków wynaturzonych", czy Gomora ludzkiej nietolerancji.
Agnieszka Filas