Co to jest "przedsiębiorstwo o szczególnym znaczeniu dla rynku pracy"?. Jest to firma, która do końca czerwca 2002 r. zatrudniała co najmniej 1000 pracowników, a teraz nie jest w stanie sprostać konkurencji na rynku. Takich firm jest w Polsce około 400 (wyłącznie państwowe). Firmy te zostały już objęte "restrukturyzacją" długów wobec skarbu państwa i ZUS. Przypomnijmy, że polega ona na umorzeniu całości odsetek i 98,5 proc. kwoty długu. Obecnie otrzymają jeszcze dwa prezenty.
Po pierwsze, będą mogły zawrzeć "ugodę restrukturyzacyjną" z wierzycielami prywatnymi (banki, dostawcy, itd.) umarzającą całość lub części długów, rozkładającą ich spłatę na raty, odroczenie spłat, zamieniającą długi na udziały, akcje lub obligacje przedsiębiorstw.
Oczywiście taką umowę przedsiębiorstwa zadłużone zawsze mogły zawrzeć. I czasem, stawiając wierzycieli "pod ścianą", zawierały. Nowatorstwo projektu polega na tym, że obecnie wierzyciele będą mogli wliczyć sobie wysokość umorzonych zobowiązań w koszt uzyskania przychodu, i tym samym płacić niższe podatki. Skutek jest zatem taki sam jakby budżet ściągnął podatek i przekazał go firmie złej i zadłużonej. Oznacza to, że w budżecie będzie pieniędzy mniej i dla sfinansowania wydatków trzeba będzie na pozostałe firmy i osoby prywatne nałożyć dodatkowe podatki.
Po zawarciu "ugody restrukturyzacyjną" na bankruta czeka druga nagroda. Koszty jego restrukturyzacji sfinansowane zostaną przez Agencję Rozwoju Przemysłu. Znowu zatem zapłaci podatnik. Ile? Najgorsze, że nikt tego dokładnie nie wie..
Chociaż istnieje podejrzenie, że Kołodko coś wie. Przemawiając w Sejmie chciał powiedzieć, że dogonimy Zachód w 26 lat. Coś mu się jednak pomyliło i powiedział: "za 26 tys. lat nasz dochód będzie taki, jak dzisiaj w Europie Zachodniej". Zaczynam się obawiać, że nie było to przejęzyczenie.
Michał Zieliński
Po pierwsze, będą mogły zawrzeć "ugodę restrukturyzacyjną" z wierzycielami prywatnymi (banki, dostawcy, itd.) umarzającą całość lub części długów, rozkładającą ich spłatę na raty, odroczenie spłat, zamieniającą długi na udziały, akcje lub obligacje przedsiębiorstw.
Oczywiście taką umowę przedsiębiorstwa zadłużone zawsze mogły zawrzeć. I czasem, stawiając wierzycieli "pod ścianą", zawierały. Nowatorstwo projektu polega na tym, że obecnie wierzyciele będą mogli wliczyć sobie wysokość umorzonych zobowiązań w koszt uzyskania przychodu, i tym samym płacić niższe podatki. Skutek jest zatem taki sam jakby budżet ściągnął podatek i przekazał go firmie złej i zadłużonej. Oznacza to, że w budżecie będzie pieniędzy mniej i dla sfinansowania wydatków trzeba będzie na pozostałe firmy i osoby prywatne nałożyć dodatkowe podatki.
Po zawarciu "ugody restrukturyzacyjną" na bankruta czeka druga nagroda. Koszty jego restrukturyzacji sfinansowane zostaną przez Agencję Rozwoju Przemysłu. Znowu zatem zapłaci podatnik. Ile? Najgorsze, że nikt tego dokładnie nie wie..
Chociaż istnieje podejrzenie, że Kołodko coś wie. Przemawiając w Sejmie chciał powiedzieć, że dogonimy Zachód w 26 lat. Coś mu się jednak pomyliło i powiedział: "za 26 tys. lat nasz dochód będzie taki, jak dzisiaj w Europie Zachodniej". Zaczynam się obawiać, że nie było to przejęzyczenie.
Michał Zieliński