Lada chwila do gabinetu prezesa Agencji Rozwoju Przemysłu zapuka (daj Boże, nie jednocześnie) co najmniej dwustu szefów firm zatrudniających powyżej tysiąca osób i zażądają wsparcia (pożyczki, poręczenia wsparcia itd.), bo będą mieli za sobą odpowiednią ustawę sejmową. I prezes będzie musiał dać to wsparcie. Z naszej kieszeni.
Owszem, zgoda musi być ono poparte planem restrukturyzacji zagrożonego przedsiębiorstwa. Ale cóż to za problem. Są przedsiębiorstwa, które stworzyły takich planów już po kilkanaście, żadnego nie wprowadziły w życie, ale w razie potrzeby są gotowe ekspresowo wyprodukować następne dokumenty.
Policzmy. Niech no tylko każda firma poprosi (przepraszam, zażąda!) o wsparcie rzędu np. 50 mln złotych (bo cóż to np. dla huty mającej około miliarda długów). 200 razy 50 mln to - bagatelka - 10 mld złotych. A w rachubę będą wchodzić zapewne kwoty o wiele wyższe.
Będą nas przekonywać (już zaczęli), że "w dłuższej perspektywie czasowej" to się opłaci, że lepiej zainwestować, niż potem brać na garnuszek dodatkowych bezrobotnych. Nieprawda. Firma, która raz zasmakowała rządowej darowizny, już potem z niej nie rezygnuje. Kto robi miliardowe długi, będzie robił je nadal. Zwolennicy oddłużeniowej ustawy (których sporo i po lewej, i po prawej stronie sceny politycznej) zapewne już niebawem ją przeforsują. Jeszcze przed wyborami. Zapłacimy natomiast po wyborach. Wszyscy!
Mirosław Cielemęcki
Owszem, zgoda musi być ono poparte planem restrukturyzacji zagrożonego przedsiębiorstwa. Ale cóż to za problem. Są przedsiębiorstwa, które stworzyły takich planów już po kilkanaście, żadnego nie wprowadziły w życie, ale w razie potrzeby są gotowe ekspresowo wyprodukować następne dokumenty.
Policzmy. Niech no tylko każda firma poprosi (przepraszam, zażąda!) o wsparcie rzędu np. 50 mln złotych (bo cóż to np. dla huty mającej około miliarda długów). 200 razy 50 mln to - bagatelka - 10 mld złotych. A w rachubę będą wchodzić zapewne kwoty o wiele wyższe.
Będą nas przekonywać (już zaczęli), że "w dłuższej perspektywie czasowej" to się opłaci, że lepiej zainwestować, niż potem brać na garnuszek dodatkowych bezrobotnych. Nieprawda. Firma, która raz zasmakowała rządowej darowizny, już potem z niej nie rezygnuje. Kto robi miliardowe długi, będzie robił je nadal. Zwolennicy oddłużeniowej ustawy (których sporo i po lewej, i po prawej stronie sceny politycznej) zapewne już niebawem ją przeforsują. Jeszcze przed wyborami. Zapłacimy natomiast po wyborach. Wszyscy!
Mirosław Cielemęcki