"My też jesteśmy oburzone". Trójmiejska Manifa przerwana przez narodowców

"My też jesteśmy oburzone". Trójmiejska Manifa przerwana przez narodowców

Około 150 osób wzięło udział w trójmiejskiej Manifie (fot. PAP/Jacek Turczyk)
Około 150 osób wzięło udział w trójmiejskiej Manifie, która odbyła się w Gdyni pod hasłem "My też jesteśmy oburzone". Uczestnicy zaapelowali do trójmiejskich samorządów o przyjęcie Europejskiej Karty Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym.
Uczestnicy Manify zebrali się przed gdyńskim Urzędem Miasta i ul. Świętojańską przeszli w pobliże Skweru Kościuszki. Manifestujących, wśród których była m.in. gdańska radna Jolanta Banach z SLD oraz gdyński poseł Robert Biedroń z Ruchu Palikota, prowadził zespół bębniarzy. Po drodze skandowano feministyczne hasła. Wielu uczestników niosło transparenty z napisami, m.in.: "Jestem feministą", "Gdynia jest kobietą", "Na stadiony kasa leci, gdzie żłobki dla naszych dzieci".

"Stadiony i drogi buduje się dla mężczyzn"

- Manifestujemy nasze oburzenie z powodu tego, iż - mimo stosownych zapisów w konstytucji - kobiety nie są równo traktowane: kobiety zarabiają wciąż mniej od mężczyzn, głównie dla mężczyzn buduje się też stadiony czy drogi - powiedziała jedna z organizatorek marszu Lidia Makowska. Dodała, że manifestacja ma być wyrazem sprzeciwu wobec tego, że w Polsce wciąż zbyt mało pieniędzy wydaje się na to, by polepszyć dostęp do żłobków oraz przedszkoli, zapewnić bezpieczeństwo kobietom czy edukować Polaków tak, by dostrzegali nierówności i chcieli im przeciwdziałać.

W Europie 1000 w Polsce 1

Jeszcze przed wyruszeniem sprzed Urzędu Miasta organizatorzy odczytali apel do trójmiejskich samorządów, aby te podpisały się pod założeniami Europejskiej Karty Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym. - Jak dotąd podpisało ją ponad 1000 europejskich samorządów, a w Polsce tylko jeden miasto - powiedziała Makowska. Prezydent Gdyni Wojciech Szczurek powiedział uczestnikom Manify, że zapoznał się z Kartą. Ocenił ją jako bardzo nowoczesny i przydatny dokument. - Ja jestem za jej przyjęciem, ale sam nie mogę decydować, powinna to zrobić rada miasta, przedstawię jej tę propozycję - powiedział Szczurek.

Feministki i narodowcy

Pierwotnie gdyńska Manifa miała się zakończyć na nadmorskiej części Skweru Kościuszki. Ponieważ jednak w miejscu planowanego zakończenia zgromadziło się kilkudziesięciu narodowców, którzy chcieli urządzić kontrmanifestację (mieli pozwolenie od samorządu na pikietę), organizatorzy Manify postanowili zakończyć swój marsz kilkadziesiąt metrów wcześniej. Organizatorem tegorocznej Manify była Trójmiejska Akcja Kobieca, czyli nieformalna inicjatywa podejmująca działania na rzecz "poprawy sytuacji kobiet i upowszechniania polityki równościowej w trójmiejskich samorządach". Manifa odbyła się w Trójmieście po raz ósmy. Po raz pierwszy marsz ten, zwykle odbywający się Gdańsku, zorganizowano w Gdyni.

Organizowane tradycyjnie z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet feministyczne marsze odbyły się też m.in. w Warszawie, Łodzi, Krakowie, Poznaniu i Toruniu.

ja, PAP

Czytaj także

 1
  • Piotr IP
    Stare slogany kłamliwe zresztą.Czy posłanka zarabia mniej od posła?nauczycielka od nauczyciela?Prezydent Warszawy mniej od prezydenta Katowic?Serio na jakim stanowisku zarabiają kobiety mniej?Gdzie jest brak równości?A jeszcze te żłobki dla dzieci Biedronia?